Książkę „Żona Sułtana” Jane Johnson nazwałabym klasyką gatunku. Historyczna romantyczna powieść przygodowa wciąga i udowadnia, że do niektórych tematów zawsze chętnie się wraca.
„Żona Sułtana” Jane Johnson przenosi nas do XVII wieku, do egzotycznego Maroka. Już od pierwszych stron wiadomo, że ta podróż w czasie będzie udana. Język, którym książka została napisana, jest zarazem współczesny, jak i oddający klimat tamtego okresu. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko, a jednocześnie nie odnosi się wrażenia, że oko „prześlizguje się” przez kolejne strony.
Maroko pod rządami okrutnego sułtana Ismaila pełne jest intryg i niebezpieczeństw. W samym środku rozgrywek na sułtańskim dworze znajduje się Nus-Nus, niewolnik, którego Jane Johnson uczyniła jednym z narratorów swojej książki. Nus-Nus prowadzi bardzo niebezpieczną grę – służy jednocześnie sułtanowi i jego pierwszej małżonce, podejrzewanej o uprawianie czarnej magii, której nieobce są wszelkiego rodzaju trucizny i dzięki temu niepodzielnie włada sułtańskim haremem. Dodatkowo niewolnik musi wznieść się na szczyty dyplomacji i przebiegłości, by nie dać wciągnąć się do spisku szykowanego przez wielkiego wezyra. Już samo to, w jaki misterny sposób tkana jest sieć dworskich intryg, gwarantuje dobrą zabawę z książką. Jeśli jednak do tego zestawu włączymy białą kobietę, Angielkę, która porwana przez korsarzy, zostaje podarowana sułtanowi, mieszanka może okazać się iście wybuchowa.
„Żona Sułtana” ma w sobie coś z arabskiej baśni. Kraj pełen przepychu, w którym nikt nie może czuć się bezpiecznie, w którym władcą jest człowiek nieobliczalny, okrutny i budzący podziw. W którym ludzkie namiętności wydają się być nieujarzmione, a prawdziwą sztuką przetrwania jest opanowanie gry pozorów. Akcja książki nie kończy się jednak na egzotycznym dworze. Wraz z Nus-Nusem podróżujemy także do XVII-wiecznej Anglii. Jak nietrudno się domyślić, różnice kulturowe i obyczajowe staną się przyczyną zabawnych sytuacji. Myli się jednak ten, kto po książce (co poniekąd może sugerować tytuł) spodziewa się taniego romansidła. „Żonie Sułtana” daleko do ckliwych scenek i rozmarzonych westchnień. Dzięki temu nie od początku wiadomo, jak cała ta historia się zakończy. Ale ponieważ jest ona niczym baśń, nie mogło zabraknąć w niej miłości.
„Żona Sułtana” to pierwsza książka Jane Johnson, z którą miałam do czynienia, choć ponoć na polskim rynku można znaleźć jeszcze dwie jej powieści. Nie mam wątpliwości, że po nie sięgnę. Świat, w jaki przenosi autorka, jest fascynujący, tajemniczy, wciągający i odpychający. W „Żonie Sułtana” na prawdziwe uznanie zasługuje stworzenie postaci Nus-Nusa. Jak autorka sama wyznaje, jest to bohater od początku do końca wymyślony, ale wśród przewijających się przez książkę postaci historycznych, robi wrażenie równie prawdziwego.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Jane Johnson „Żona Sułtana”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2013
Komentarze