„Arsen” – recenzja

Recenzja książki „Arsen”.
Wzruszająca opowieść o tym, jak jedna nieprzemyślana decyzja może zniszczyć nasz dotychczasowy związek, na który pracowaliśmy przez wiele lat.

Cathy i Ben są zgodnym i szczęśliwym małżeństwem, które ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia - stabilizację finansową, pracę dającą satysfakcję oraz piękny dom. Czego chcieć więcej? Para marzy o dziecku, dzięki któremu mogłaby się spełnić w roli rodziców. Niestety los nie jest dla nich zbyt łaskawy. Każda kolejna ciąża kobiety kończy się poronieniem, które jest źródłem ogromnego cierpienia. Cathy coraz bardziej oddala się od męża, który w jej odczuciu już zawsze będzie przypominał jej o tym, czego nigdy nie będzie mogła doświadczyć. Ponadto obawa przed kolejnymi porażkami staje się w niej coraz silniejsza. Kobieta pragnie choć na chwilę oderwać się od codzienności, która staje się dla niej jedynie utrapieniem i angażuje się w romans z mężczyzną będącym całkowitym przeciwieństwem jej męża. Arsen pomaga jej odzyskać spokój i dawną radość życia. Czy kobieta przejrzy wreszcie na oczy i uświadomi sobie, że mężczyzna jest zainteresowany jedynie przelotnym romansem? Czy małżeństwo Cathy i Bena przetrwa tak ciężką próbę?

Bohaterowie zostali wykreowani w sposób niezwykle autentyczny. Ben jest uosobieniem ideału. Mądry, opiekuńczy, cierpliwy i wyrozumiały. O takim mężczyźnie marzy każda kobieta. Pragnie być z Cathy nawet pomimo przeciwności losu, jednak zostaje przez nią brutalnie odrzucony. Arsen to typ przebiegłego manipulatora, który wie, czego chce. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, a jeśli postawi sobie jakiś cel, uparcie do niego dąży. Autorka uświadamia nam jak łatwo zatracić się w burzliwym romansie, myląc prawdziwą miłość z fizyczną fascynacją. Czasami chwilą słabości możemy zniszczyć związek, na który pracowaliśmy przez wiele lat. Bohaterowie są doskonałym przykładem na to jak życiowe doświadczenia kształtują nasz charakter. Aby uchronić się przed kolejnymi niepowodzeniami często przybieramy maski, udajemy kogoś, kim nie jesteśmy w rzeczywistości, by móc choć na chwilę zaznać lepszego życia.

W powieści mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Wydarzenia są opisywane głównie z perspektywy Cathy, choć poznajemy także punkt widzenia Bena oraz Arsena. Powieść jest pełna skrajnych emocji. Radość, nienawiść i łzy – to wszystko, czego doświadczymy podczas lektury. Akcja książki jest niezwykle dynamiczna, co sprawia, że nie można się od niej oderwać nawet na chwilę. Lektura została napisana językiem lekkim i przyjemnym w odbiorze. Pomimo dość dużej objętości czyta się ją w tempie błyskawicznym. Zakończenie jest nieprzewidywalne i potrafi naprawdę zaskoczyć czytelnika. To historia, która pozostanie w Waszej pamięci na bardzo długo i uświadomi Wam, że warto cieszyć się każdą chwilą, którą otrzymujemy od losu, bo nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień.

Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)

Mia Asher, „Arsen”, Słupsk, Wydawnictwo Szósty Zmysł, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat