„Artur Hajzer. Droga Słonia” – recenzja

Recenzja książki „Artur Hajzer. Droga Słonia”.
Pasję zrozumieć może tylko ten, który ją posiada. Tym bardziej taką, która choć piękna, jest bardzo niebezpieczna.

Ciężko czasami uzasadnić jest fakt, że ludzie z miłości do różnych rzeczy narażają życie. Jedni mówią: „sami się pchali”, inni: „lepiej zostałby/zostałaby w domu z rodziną”. A oni nie zważając na porę roku, nie patrząc na święta, żegnają się z bliskimi, by spełniać swoje marzenia, by być dalej i wyżej.

Bartek Dobroch jest dziennikarzem, podróżnikiem, a chyba przed wszystkim reporterem. Za swoje teksty m.in. o tragedii na Broad Peaku zdobył wiele nagród dziennikarskich. Pod koniec maja ukazała się jego książka będąca pierwszą biografią legendarnego himalaisty Artura Hajzera zatytułowana „Droga Słonia”.

„Droga Słonia” to podróż przez życie Hajzera, w którą zabiera nas Bartek Dobroch. Nie poruszamy się chronologicznie, przeskakujemy z jednego ważnego momentu w drugi, ale wszystko układa się w dobrze opowiedzianą całość. Dowiadujemy się, skąd pochodził Słoń, jak przebiegało jego dzieciństwo i kiedy tak naprawdę bez pamięci zakochał się w górach. Niemal z plecakiem na plecach wyruszamy z nim eksplorować jaskinie, uczyć się wspinaczki. Przemierzamy niebezpieczne górskie szlaki, poznajemy siły przyrody i napotykamy żywioły, z którymi muszą walczyć wspinacze.

Książka Dobrocha to biografia - opowieść, ale nie jest to książka „łatwa, lekka i przyjemna”. Pokazuje kulisy rodzenia się polskiego himalaizmu, żmudne zbieranie funduszy i ogarnianie mnóstwa papierologii, która umożliwiała pasjonatom wyjazdy zagraniczne. Opowiada także o pierwszych, kiepskiej jakości sprzętach i ubraniach właściwie domowej roboty, bo w czasach, gdy Hajzer poznawał góry, obowiązywała zasada: chcesz się ubrać – uszyj sobie sam.

Autor sporo miejsca w książce poświęcił również biznesowej działalności Słonia i rozwojowi pierwszej polskiej marki produkującej sprzęt sportowy – a mianowicie Alpinusa. Najciężej jednak czyta się tą część historii, która mówi o przypadkach śmiertelnych, przedstawia dramatyczne akcje ratunkowe, nie zawsze zakończone sukcesem. Dokładne ich odwzorowanie powoduje, że naprawdę czuć jest tą atmosferę grozy i walki o ludzkie życie. I w tych właśnie momentach „Drogi Słonia” nasuwa się refleksja: „Czy warto umierać dla pasji”?

Czy warto tak ryzykować? Myślę, że po przeczytaniu tej książki łatwiej jest zrozumieć, jaka niezwykła siła ciągnie ludzi w góry. Czy to miłość, czy wręcz obsesja? Myślę, że nikt z czytelników, nie ma tak do końca prawa ich oceniać? Lepiej pomyśleć o tym, że tacy ludzie jak Artur Hajzer żyli pełnią życia i zakończyli je w miejscach, które dla większości z nich stanowiły kwintesencję słowa dom.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Artur Hajzer. Droga Słonia, Bartek Dobroch, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat