„Artyści w cieniu Stalina” – recenzja

Recenzja książki „Artyści w cieniu Stalina”.
Książka opisuje zmagania wielkich artystów, którzy zostali rzuceni czasom na pożarcie.

Posiada czworo bohaterów i opisuje cztery różne losy, cztery sposoby na życie i śmierć w tej samej scenerii społeczno-politycznej.

Piotr Kitrasiewicz nie napisał monografii. Książka posiada formę opowieści biograficznych i swoistej gawędy o ludziach związanych ze sztuką. Cała opisana czwórka znalazła się w sferze oddziaływania Józefa Dżugaszwilego. Jakie były tego konsekwencje? Pokłosie odbiło się nie tylko na artystach, lecz na całej rosyjskiej kulturze. Ludzie, którzy nie znaleźli wspólnego języka ze Stalinem, tworzyli piękne i ponadczasowe dzieła.

Przytoczone fakty z życia artystów są niezwykle fascynujące i zawierają najważniejsze informacje o nich. Nie ma przesadzonych opisów ani nudnych wiadomości. Książka opowiada historię Bułhakowa, Mandelsztama, Cwietajewej i Eisensteina. Ich losy potoczyły się w różnych kierunkach, jednak łączy ich fakt, iż żadne z nich nie przeżyło Stalina. Osobiście poznał go tylko Eisenstein. Gdy ze sobą rozmawiali, był poddawany krytyce, wysłuchiwał pochwał, otrzymywał wytyczne. Bułhakow rozmawiał ze Stalinem jedynie przez telefon, natomiast Cwietajewa i Mandelsztam nie zawarli z nim znajomości. Cała czwórka żyła w cieniu Gospodarza – tak nazywali wodza jego podwładni, którzy wiedzieli, że mają do czynienia z kremlowskim tyranem. Artystów różnią wybory jakich dokonali w życiu oraz sposób w jaki zmarli. Mandelsztam był buntownikiem. Został aresztowany, torturowany i zesłany do łagru, gdzie umarł tragicznie. Bezsilna Cwietajewa nie widziała dla siebie żadnej przyszłości. Uciekła od życia, bo nie miała siły na codziennie zmagania. Popełniła samobójstwo. Bułhakow miał więcej szczęścia. Przez cały swój twórczy okres prowadził wyrafinowaną grę psychologiczną, a zmarł na nieuleczalną chorobę nerek. Eisenstein był bardzo uległy i pokorny. Zmagał się nieustannym zagrożeniem ze strony Kremla. Zgasł dużo przed czasem. Zmarł na zawał serca. Dwaj ostatni po swojej śmierci otrzymali cześć i uwielbienie narodu, natomiast pozostała dwójka  była skazana na artystyczną klęskę trwającą do czasu śmierci Stalina. Wszyscy byli pionkami w strasznej grze na ogromną skalę, w której wódz rozdawał karty. Tylko król był nietykalny, pozostałe figury ulegały likwidacji po wypełnieniu swojej roli.

Książka jest poniekąd bardzo smutna. Przedstawia jednak czytelnikom obraz ludzi, którzy pomimo przeciwności i walki z chorymi ambicjami Stalina stworzyli wspaniałe dzieła. Świat o nich nie zapomni. Polecam wszystkim miłośnikom biografii oraz historii.

Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)

Piotr Kitrasiewicz, „Artyści w cieniu Stalina”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2018 rok.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat