„Assassin’s Creed. Pojednanie” – recenzja

Recenzja książki „Assassin’s Creed. Pojednanie”.
To już siódma część książkowej serii, inspirowanej grami komputerowymi „Assassin’s Creed”.

Główną postacią „Pojednania” jest Élise de La Serre, młoda dziewczyna, w początkach książki właściwie jeszcze dziecko, która wywodzi się z francuskiej arytokracji. Razem z rodzicami mieszka w osiemnastowiecznym Wersalu. Jednak rodzina de La Serre tylko pozornie jest jednym z wielu rodów, które nie wyróżniają się na tle otaczającego ich bogactwa. Już jako małe dziecko Élise zauważa na przykład, że jej mama jest inna niż kobiety na dworze – nie interesują ją plotki, przepych strojów, a jej dopasowanie się do środowiska to tylko poza.

Beztroskie dworskie życie Élise przerywają dramatyczne wydarzenia, w trakcie których dowiaduje się, że jej ojciec jest Wielkim Mistrzem Zakonu Templariuszy, a ona sama przyszłą dziedziczką tytułu i, co ważniejsze, obowiązków. Czy Élise przyjmie zasady Zakonu i będzie według nich postępowała? Jaka relacja łączy bohaterkę z przygarniętym przez jej rodziców Arnem Dorianem?

Fabuła siódmej części, jak zresztą jest to w całej serii, plecie się wokół konfliktu między asasynami i templariuszami. W „Pojednaniu” dzieje się to dodatkowo na tle rewolucji francuskiej, która na stałe zmieniła życie wielu osób. Elementy te umożliwiają autorowi stworzenie wielowątkowej fabuły z arcyciekawymi rewolucyjnymi szczegółami. Jednak Oliver Bowden, dla niektórych czytelników zapewne nietrafnie, traktuje historię po macoszemu, a skupia się na losach fikcyjnych bohaterów.

Może to być działanie intencjonalne, ponieważ książka przyjmuje postać pamiętnika Élise, dzięki czemu czytelnik widzi wydarzenia jej oczami. Pytanie, czy w takiej stylistyce bogactwo historycznych niuansów nie wprowadziłoby niepotrzebnej sztuczności. A dzięki konwencji pamiętnikowej widać odczucia głównej postaci, jej rozterki, relacje z innymi bohaterami. Élise nie jest sterepotypową szlachcianką, to dziewczyna z krwi i kości, z którą łatwo się utożsamić. Popełnia błędy, wpada w tarapaty, dojrzewa. Świetnie tańczy i równie dobrze sprawdza się w walce.

Siódma część „Assassin’s Creed” odbiega od standardów swoich poprzedniczek. Były one wiernym odbiciem swojego oryginału – gry komputerowej. Natomiast „Pojednanie” napisane jest jedynie na motywach gry, gdzie głównym bohaterem jest Arno Dorian, asasyn, w książce jedynie postać drugoplanowa. Także pochodzenie Élise – templariuszki – zmienia punkt widzenia serii, która do tej pory opisywana była z perspektywy asasynów. Takie przesunięcie bohaterki na główny plan książki daje możliwość porównania dwóch wersji Élise.

Dla jednych „Pojednanie” będzie dopełnieniem gry, a dla innych może stać się świetną okazją do rozpoczęcia przygody ze światem „Assassin’s Creed”. Mimo pewnych momentów przestoju, które można odnaleźć w książce, czyta się ją sprawnie i przyjemnie. Autor po prostu dobrze pisze, dzięki czemu wciąga w fabułę powieści. Jest to lekka lektura na wieczór, może dwa – i bardzo dobrze, bo książki akcji najlepiej czyta się na raz.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Oliver Bowden, „Assassin’s Creed. Pojednanie”, Kraków, Insignis, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat