„Atlas szczęścia” – recenzja

Recenzja książki „Atlas szczęścia”.
Nie ma jednej uniwersalnej recepty na szczęście, co nie znaczy, że nie możemy szukać sposobów na to, by to szczęście odnaleźć lub samemu zbudować.

Ludzie na całym świecie stosują mniej lub bardziej wyszukane metody na bycie szczęśliwymi – być może któraś z nich pomoże także wam?

Książka „Atlas szczęścia” autorstwa Helen Russell od razu przykuła moją uwagę. Po pierwsze ze względu na kolorową okładkę, obok której nie sposób przejść obojętnie. Po drugie dlatego, że uwielbiam czytać tego typu publikacje i mój mózg pochłania je z prędkością błyskawicy. Faktem jest, że spodziewałam się znaleźć w niej zupełnie inne treści. Stwierdzam jednak, że to, co zastałam na kartach książki, o wiele bardziej przypadło mi do gustu. Zamiast ogólnych informacji, które – nie oszukujmy się – bez większego problemu moglibyśmy znaleźć w Internecie, znajdujemy w niej konkretne, szczegółowo opisane i poparte wieloma przykładami metody, który tylko czekają na wcielenie ich w życie.

„Atlas szczęścia” to niezwykły przewodnik po krajach i społeczeństwach, z których każde ma inne sposoby na wywołanie uśmiechu na twarzy i odnajdywanie pozytywów w szarej, czasem bardzo trudnej codzienności. Państwa zostały ułożone w porządku alfabetycznym, a każdy kolejny opis odkrywa przed czytelnikami coraz to nowsze tajniki szczęścia. Całość uzupełniają wielobarwne ilustracje, które pobudzają wyobraźnię odbiorców i przedstawiają to, za czym tak zawsze gonimy – za nieuchwytnym szczęściem, które teraz może stać się i naszym udziałem. Co ważne, książka nie operuje górnolotnymi powiedzonkami, oderwanymi od rzeczywistości zwykłych „szarych” ludzi zasadami – odwołuje się do codzienności, do tego, co każdy z nas ma tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. Wreszcie ktoś zamiast faszerować swoich czytelników nierealnymi zdaniami postanowił pokazać nam takie metody i rozwiązania, które z powodzeniem możemy zacząć stosować w naszym życiu nawet od zaraz. W końcu prawdziwe szczęście nie jest towarem deficytowym, nie jest tak do końca czymś, co musimy znaleźć. Szczęście powinniśmy budować sami każdego dnia, korzystając z tego, co mamy w chwili obecnej – nie czekając na jakieś wyjątkowe okazje, specjalne zaproszenia czy tak zwany uśmiech od losu. To, czego szukamy od lat, jest bliżej niż nam się wydaje. To od nas zależy, czy otworzymy drzwi naszego życia i zaczniemy być szczęśliwi – tak naprawdę.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Helen Russell, „Atlas szczęścia”, Insignis Media 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat