Terapia przestaje być tematem tabu. Coraz więcej informacji na temat profilaktyki zdrowia psychicznego pojawia się w przestrzeni publicznej, coraz chętniej w tym temacie głos zabierają osoby popularne, dzieląc się swoimi doświadczeniami. O plusach tych zmian chyba nie trzeba nikogo przekonywać, zgrożeniem jest jednak to, że wraz ze zwiększonym przepływem informacji, pojawia się też coraz więcej samozwańczych ekspertów. Dlatego tak ważny jest dla mnie autor książek o tej tematyce, po jakie sięgam.
„Autoterapię. Sto dni do szczęśliwego życia” napisał dr Adam Zemełka. Doktor nauk o zdrowiu, nauk społecznych z zakresu psychologii, neuropedagog, psychoterapeuta. To dało mi solidną podstawę do sięgnięcia po "Autoterapię".
Książka składa się ze stu krótkich sesji (rozdziałów). Poruszane są w nich różne zaganienia, m.in. temat lęku i radzenia sobie z nim, kwestia poczucia wstydu, reagowania na zmiany, umiejętności odpoczywania. Każda z sesji może być czytana osobno, choć są one też między sobą powiązane, więc żeby dobrze rozumieć odwołania autora, dobrze jest zapoznawać się z nimi w kolejności.
Nawet jeśli to oczywiste stwierdzenie, to je i tak zapiszę: Ta książka nie zastąpi nikomu terapii, natomiast jeśli szukacie pozycji, która albo wesprze wasze działania, albo pomoże wam pochylić się nad tym, czego na co dzień doświadczacie, to trafiliście idealnie. Tym, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, jest ciepło bijace od tej książki. Dla mnie miała ona trudną do wyjaśnienia moc uspokajania moich rozbieganych myśli. Spokój z niej płynący pozwala skupić się na refleksji o omawianym zagadnieniu.
Na końcu każdego rozdziału pojawia się ćwiczenie, które z jednej strony podsumowuje to, co było analizowane w trakcie sesji, z drugiej pomaga przeanalizować zagadnienie na swoim przykładzie. Zadania do wykonania opisane są w bardzo czytelny sposób, nie narzucają nam sposobu analizy, ale zdecydowanie pomagają zrozumieć własne myśli i emocje, a także poukładać sobie w głowie. Te ćwiczenia właśnie były dla mnie jednym z najbardziej wartościowych i najmocniejszych elementów książki.
„Autoterapia. Sto dni do szczęśliwego życia” jest książką, którą trzeba dawkować. Zdecydowanie polecam podejście zapoznawania się z jedną sesją dziennie (w końcu tytuł mówi o stu dniach docierania do "szczęśliwego życia"). I choć może ta obietnica jest trochę na wyrost, to jednak po przeczytaiu książki i spędzeniu dodatkowo czasu na analizie moich ćwiczeń stwierdzam, że więcej jest samoświadomości, otwartości myślenia, a przede wszystkim akceptacji.
Książka dr Zemełki przypomina mi trochę taką domową apteczkę – do której zawsze można sięgnąć w razie potrzeby (wracając np. do poszczególnych rozdziałów), choć nie zastąpi ona oczywiście wizyty u lekarza.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Dr Adam Zemełka, „Autoterapia. Sto dni do szczęśliwego życia”, Wydawnictwo Helion SA 2023
Komentarze