„Aż do śmierci” - recenzja

Recenzja książki „Aż do śmierci”.
Przemoc rodzi przemoc, nikt bowiem nie jest w stanie znieść lat katuszy w miejscu, które domem jest tylko z nazwy.

Czasem wydaje mi się, że nie rozumiem, jak to możliwe, że w dzisiejszych, rozwiniętych czasach do przemocy domowej dochodzi tak często. Ileż to kobiet latami cierpi w milczeniu? Jak i dlaczego społeczeństwu udaje się utrzymywać ten temat w szufladzie? Przecież powinien on rodzić emocje, a te – ogólny sprzeciw wobec przemocy domowej. Jakiejkolwiek. Ta jednak jest problemem wielkim i wciąż pomijanym, niedostrzeganym. Dlatego właśnie popieram wszelką twórczość, której celem jest jego nagłośnienie.

Daria Górka, reporterka TVN24, poprzez „Aż do śmierci” pozwoliła nam zobaczyć wycinek ze świata kobiet, które nigdy nie miały głosu, nie liczyły się. Przez lata były bite, zastraszane i zmuszane do seksu przez swoich partnerów. Gdy granica ich wytrzymałości została przekroczona, zabiły oprawców. Autorka oddała im głos, szukając odpowiedzi na to, dlaczego ofiary latami tkwią przy katach.

W każdym z rozdziałów i podrozdziałów bohaterki wyrażają swoje poglądy na rozmaite tematy: od miłości, przez seks po sprawy duchowe. Dużo miejsca poświęcono samym opowieściom o tym, jak do zbrodni doszło, co było potem, czy jak czuły się już po aresztowaniu. Górka zadawała pytania  zupełnie nie oceniając i nie wtrącając za wiele od siebie. Słowa, z jakich skonstruowano ten zbiorowy wywiad, są proste. Proste, a dzięki temu niezwykle wymowne. Czytając, nie miałam wrażenia, że treść została w jakikolwiek sposób podkoloryzowana. Obyło się bez zbędnych opisów; zostały jedynie istotne szczegóły, które właśnie najbardziej zwracają uwagę i pobudzają wyobraźnię.

Przedstawione bohaterki o zmienionych imionach chwilami wydają się symboliczne. Jak w większości ambitniejszych reportaży nie chodzi bowiem o konkretne przykłady. To, jak ofiary -morderczynie mówią, wzbudza ogromne emocje, ponieważ formułują wypowiedzi jak najbardziej zwyczajnie. Zostały pokazane od ludzkiej strony, dzięki czemu cały czas miałam wrażenie, że mogłyby to być osoby, które mijam na ulicy.

Brak osądów czy przesadnego współczucia wyszedł jak najbardziej pozytywnie. Współczucie i próba zrozumienia, jak musi być tym kobietom ciężko, wynika samo z siebie, z kolejnych zdań, jakie padają. Na uznanie zasługuje, że napisano to tak, że człowiek nie ma potrzeby osądzania wypowiadających się.

„Aż do śmierci” to niemy krzyk. Krzyk rozpaczy, o pomoc, w celu zwrócenia uwagi. W udany sposób naświetla problem i różne jego aspekty. Książka daje do myślenia, ale nie tylko o tym, co danymi bohaterkami kierowało, czy co je spotkało. Po przeczytaniu zostają autorefleksje na temat otoczenia, ponieważ to mocna sugestia, by nie być biernym i obojętnym.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Daria Górka, „Aż do śmierci”, Wydawnictwo Kobiecie, 2019.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat