Gabrielę Annę Kańtor inspirują historie ze Śląska i dzięki temu możemy poznać Theodora Erdmanna Kalide, który urodził się w Chorzowie w 1801 roku. Nazywany jest śląskim Michałem Aniołem. Nie jest jednak zbytnio znanym rzeźbiarzem w Polsce. Dobrze się więc stało, że ktoś zdecydował się przybliżyć jego historię. Historię wartą opisania. Historię nieco skandaliczną, wskutek podejmowanych przez artystę decyzji. Może dlatego tak intrygującą.
Książka nie jest biografią rzeźbiarza, choć pomiędzy przedstawioną w książce historię sprawnie zostały wplecione wątki biograficzne. Jest to przede wszystkim niezła lekcja historii. Zaprezentowane zostały elementy życia charakterystyczne dla XIX wieku.
„Bachantka na panterze” – najbardziej intrygujące spośród wszystkich dzieł Kalide przedstawia postać nagiej kobiety leżącej na wznak na grzbiecie pantery. Dobrze rozwijającą się karierę artysty przerywa przedstawienie jej gipsowego modelu w 1848 roku. Dwór królewski dopatrzył się w przedstawionej kobiecie alegorii zbuntowanego, niezależnego, niczym nieskrępowanego tłumu związanego z Wiosną Ludów. Modelka pozująca jako Bachantka została skazana na zapomnienie. Aż do teraz. Do momentu wydania książki, w której Kańtor wskrzesiła ją na nowo. Była to Friederika Kohl – służąca, kochanka i muza artysty, a później nawet jego żona. To jej oczami w książce obserwujemy karierę rzeźbiarza, która została przekreślona przez przedstawienie dzieła naruszającego panujące wówczas konwencje.
Obydwoje zaryzykowali, decydując się na przedstawienie w sposób zmysłowy kobiecego ciała w tak śmiałej i pewnej pozie. Jest to opowieść o relacji pomiędzy malarzem a kochanką, miłości i poświęceniu. Mimo krótkich rozdziałów nie brakuje w książce opisów poruszających wyobraźnię.
Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)
Gabriela Anna Kańtor „Bachantka na panterze. Historia zakazanej miłości śląskiego rzeźbiarza i jego pięknej modelki”, Wydawnictwo MG, Kraków 2022
Komentarze