„Bajki dla dorosłych. Powieść dla roślinożerców. Część 1” – recenzja

Recenzja książki „Bajki dla dorosłych. Powieść dla roślinożerców. Część 1”.
„Bajką jest przecież ten świat”

W tak zwanym normalnym życiu coraz więcej osób wybiera styl życia z poszanowaniem zwierząt. W praktyce oznacza to głównie zmianę nawyków żywieniowych, a więc życie bez mięsa, choć coraz częściej to także świadoma rezygnacja z produktów zwierzęcych i odzwierzęcych w ogóle. Wegetarianie i weganie z pewnością byli jakąś nieformalną inspiracją do powstania tej powieści, a może raczej bajki do dorosłych. Bajki, w której w zasadzie wszystko jest normalnie, tylko w pokazanym tam świecie brakuje ludzi. Ich nie ma. Są za to owoce i warzywa, które przeżywają coraz to nowe przygody.

Ta bajka opiera się na prostym założeniu: Co by było, gdyby pewnego dnia w naszej miejscowości zginęli, w sensie – zniknęli, wszyscy ludzie? Gdyby nagle w świecie ludzkim ludzie przestali istnieć? Brzmi intrygująco. Wszystko wygląda jakby było nienaruszone, jakby w kilka sekund ktoś wygumkował wszystkich ludzi. Pozostały ich domy, urządzenia, przedmioty codziennego użytku. I pozostały także owoce i warzywa, czasem pozostawione na kuchennym stole, na talerzach, w piwnicach czy spiżarniach, porzucone i samotne, zupełnie jakby za chwilę miały stanowić podstawę jakiegoś napoju czy używki.

Głównymi bohaterami, którzy przemierzają tę wyludnioną przestrzeń, stają się jabłko, malinowy pomidor oraz ziemniak, ale z czerwonym wnętrzem. Taki swojski, delikatny, ale i wykwintny zestaw rodzimych owoców i warzyw. To one spotykają inne warzywa, często całkiem przyjaźnie nastawione, ale także i te, które są całkiem obojętne na inne, wędrujące warzywo-owoce. Wśród warzyw także pojawiają się związki, nie do końca akceptowalne przez dany rodzaj warzyw.

Czy świat roślin bardzo różni się od świata ludzi? Moim zdaniem nie. Są tu oczywiście przyjaźnie nastawione rośliny, ale z niektórych agresja wręcz bucha. Aż dziwne, że agresywne są zwykłe ziemniaki. Pietruszka i marchewka także prywatnie mogą być blisko, a nawet bardziej niż blisko, chociaż natura tego nie pochwala. Niektóre rośliny są kompletnie wyluzowane i mają wręcz wywalone na różne sytuacje, innym niezwykle zależy. Jak w życiu. Jak wśród ludzi.

Urzekł mnie najpierw sam pomysł, że bohaterami jakiejś historii dla dorosłych mogą się stać rośliny. I to takie, które kojarzę głównie z kuchni, ponieważ chętnie po nie sięgam przygotowując różne dania. Oczywiście, spodziewałam się, że roślinni bohaterowie będą mieli całkiem sporo przygód, jednak niektóre z nich były tak niezwykłe, że nie mogłam się od nich oderwać. Rośliny mogą także czuć i mieć swoje własne przygody, czemu nie? Ta urocza historia moim zdaniem doskonale się wpisuje w rzeczywistość, w której żyjemy. Powinniśmy szanować inne „życia”, czemu więc nie pomyśleć o warzywach jako o naszych przyjaciołach, którzy mówią, czują i przeżywają własne przygody?

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Piotr Sakowski, „Bajki dla dorosłych. Powieść dla roślinożerców. Część 1”, Wydawnictwo Novae Res, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat