„Bajki prawie dla dzieci” – recenzja

Nowość wydawnicza „Bajki prawie dla dzieci” – recenzja
Czy każda bajka musi być dla dzieci?

„Bajki prawie dla dzieci” Grzegorza Mostowicza-Gerszta to krótkie, rymowane bajki, ale… nie dla dzieci! A zatem dla kogo? Autor stworzył pełen humoru świat małych i większych zwierzaków, które mówią ludzkim głosem i co najlepsze, mają ludzkie wady. Bo przecież kradzieże, oszustwa, zdrady czy zazdrość to domena nie zwierząt, a człowieka, prawda?

Te kilkanaście historyjek to wierszowane rymowanki przedstawiające różnorodne przeżycia małych istot. Mamy tutaj kotkę Melę oszukaną przez przyjaciela-kocura, skąpca kreta i obłudną modliszkę, ale też pająka Witka wykluczonego przez środowisko czy węgorza Grzegorza wyśmiewanego z powodu pracy sprzątacza. Każdy z tych bohaterów jest ofiarą lub oprawcą, ale losy żadnego z nich nie kończą się dobrze – złoczyńców dopada karma, a tych zbyt naiwnych, którzy wierzą w dobre intencje innych, czeka twardy upadek i bolesna rzeczywistość.

Autor bajek w humorystyczny sposób przedstawia ludzkie porachunki i typowe waśnie międzyludzkie. Antropomorfizacja zwierząt pozwala nam na nieco dystansu do bohaterów i otwiera oczy na rzeczywistość, która choć przykra, naprawdę nas otacza. Bo pod postacią kota, modliszki, muchy czy kreta kryją się pewne cechy osobowości ludzkiej, z których nie powinniśmy być dumni.

Każda opowiastka, jak przystało na bajkę, kończy się wyraźną puentą, która wprost ostrzega, że złe zachowanie skończy się dla nas tragicznie. I choć może bajki dla dorosłych są czymś infantylnym i mogłoby się wydawać, że mało głębokim, to jednak wzbudzają w nas skrajne emocje – zaskoczenie, czasami złość, a przede wszystkim smutek, że wszędzie wokół nas czai się jakieś zło – złodzieje, oszuści, naciągacze i hejterzy.

Czy są to historie zadziwiające? Czy przedstawione zachowania i ich skutki są dla dorosłego człowieka czymś nowym? Absolutnie nie! Jednak, mimo że są to rzeczy oczywiste, nadal często dajemy się nabrać lub sami jesteśmy „nabieraczami”. „Bajki prawie dla dzieci” to zatem ciekawe urozmaicenie naszych codziennych lektur, bo pełno w nich zabawnych ilustracji, humoru, ale też bolesnej prawdy o ludzkim rodzie.

W opisie tej cienkiej książeczki postawione zostało pytanie: „czy jesteśmy gotowi spojrzeć na siebie oczami zwierząt?”. Jednak tak naprawdę to my patrzymy na to, jak zwierzęta wcielają się w nasze ludzkie role i krzywdzą siebie nawzajem. Bo przecież wszyscy dobrze wiemy, że zwierzęta są znacznie lepsze od ludzi – nie krzywdzą, żeby krzywdzić, ale żeby przetrwać i wówczas w naturze nazywa się to instynktem przetrwania. A jak jest w przypadku ludzi? Czy czynimy zło jedynie dla własnych korzyści, z mało ludzkich pobudek, bo tak podpowiada nam instynkt? Czy już niczym nie różnimy się od zwierząt, a może staliśmy się gatunkiem znacznie słabszym od nich, bo utraciliśmy własne serca i dusze?

Spostrzeżenia autora są niezwykle trafne i szczere, zmuszają nas do podjęcia wyzwania i odpowiedzenia sobie na proste pytania: czy chcemy być tacy, jak bohaterowie „Bajek prawie dla dzieci”? Czy powinniśmy tacy być? A przede wszystkim, dlaczego tacy jesteśmy?

Aleksandra Kowal
(aleksandra.kowal@dlalejdis.pl)

Grzegorz Mostowicz-Gerszt, „Bajki prawie dla dzieci”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat