„Bali. Opowieści z wyspy bogów” - recenzja

Recenzja książki „Bali. Opowieści z wyspy bogów”.
Ta przepięknie wydana książka niesie ze sobą obietnicę przeniesienia nas do innego świata. Od czasu sukcesu filmu; „Jedz, módl się, kochaj” z Julią Roberts, Bali stało się ulubionym kierunkiem turystów z całego świata.

Ta niewielka indonezyjska wyspa niezmienne fascynuje swoją odmiennością i obietnicą duchowego przebudzenia. W książce nie brakuje informacji o lokalnych mieszkańcach; z właściwym poczuciem humoru dowiadujemy się, dlaczego większość z nich to typowy Wayan, jak przepraszają Balijczycy oraz czego nie robić podczas tradycyjnych przedstawień. Znajdziemy tu wiele historii o duchach oraz informacji czym jest ceremonia spiłowania zębów. Nie brakuje też odniesień do komercjalizacji wysypy. Zawiera opowieści o współczesnych nomadach, którzy uwielbiają fotografować się na tle najmodniejszych miejsc na wyspie. Aleksandra Najda-Michałowska pisze o wielu wypadkach śmiertelnych wśród turystów, którzy szukali idealnego ujęcia na tle klifu w kształcie dinozaura. „Bali. Opowieści z wyspy bogów” również nie udało się uciec od cyfrowego świata. W rozdziale „Jak nosić sarong” mamy link do YouTube, którego wiadomo, nie otworzymy podczas czytania. O ile łatwiej byłoby zamieścić zdjęcie, których przecież w książce nie brakuje. Zdjęcia są wielkim atutem książki i dzięki nim przeciętna treść zyskuje na wartości. W tym miejscu znów wkracza świat Instagrama, wystudiowane pozy często psują cały efekt i trudno odnaleźć w nich piękno. Pozostałe zdjęcia samych mieszkańców, oddają prawdziwy klimat wyspy.

Spotkanie ze wspomnieniami z podróży z Bali wywołuje jednak sprzeczne odczucia, bo wszechogarniające piękno zderza się z ubóstwem mieszkańców. I tak jak w wielu miejscach podczas egzotycznych podróży widzimy ich drugie oblicze. Tak również jest na Bali. Farmy wodorostów czy soli, które są tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie to gorzkie akcenty, w które niekoniecznie zagłębia się autorka.

Nie oznacza to, że Bali to tylko wyspa kontrastów. Jest to miejsce, które akceptuje różnorodność. Są tam przestrzenie dla cyfrowych nomadów pracujących zdalnie. Kolejna grupa to plażowicze i surferzy korzystający ze słońca i piękna wyspy. Niebo jest tam bardziej niebieskie i często wielu z nich odhacza wyjazd na Bali jako jeden z punktów na liście. Nie brakuje też imprezowiczów oraz ekspatów, którzy są często zasymilowani z kulturą.

W tej niezwykle prostej opowieści brakuje jednak zakorzenienia w kulturze i ceremoniach, mimo poświęcenia im całego rozdziału. Nawet historia o wodospadach i wspinaczka na aktywny wulkan pozostawiają uczucie niedosytu. Nie można jednak zaliczyć tej książki do kategorii przewodnika, są to raczej osobiste wspomnienia z podróży. Pomimo luźnego i prostego języka, który momentami trudno się czyta, należy docenić szczerość z jaką autorka przedstawia wady i zalety mieszkania na tej wyspie. „Bali. Opowieści z wyspy bogów” może służyć jako inspiracja do wyznaczenia swoich punktów do zwiedzenia.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Aleksandra Najda-Michałowska, „Bali. Opowieści z wyspy bogów”, Wydawnictwo Luna, Warszawa 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat