Dlatego też, nie zastanawiając się ani chwili, postanowiłam sięgnąć po książkę Izabeli Kawczyńskiej, pt. „Balsamiarka”.
Książka jest debiutem, jeśli chodzi o twórczość prozatorską autorki. Izabela Kawczyńska z wykształcenia jest psychologiem klinicznym. Fakt ten może dodatkowo zachęcać do sięgnięcia po tę pozycję, gdyż stanowi swego rodzaju obietnicę – interesującej lektury, która pozwoli odbiorcy na swego rodzaju wgląd w najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki i targających nią emocji oraz żądzy.
Bohaterka powieści Izabeli Kawczyńskiej, mimo, iż przedstawia historię swojego życia pierwszoosobowo i do niej należy narracja, pozostaje w pewien sposób postacią anonimową. Nie znamy bowiem jej imienia. Możliwe, że celem było tutaj swego rodzaju „zmuszenie” odbiorcy do utożsamienia się z główną postacią w książce. W zasadzie chodzi głównie o płeć żeńską. Właściwie każda z nas mogłaby nią być i do każdej mogłoby należeć jej życie. Adresatkami jesteśmy bowiem wszystkie.
Rolę pierwszoplanową w powieści odgrywa kobieta, której egzystencja nie należy do najprzyjemniejszych i najbardziej godnych pozazdroszczenia. Jej rodzice rozeszli się kiedy była dzieckiem i została pod opieką babki, która przejawiała swoisty dewotyzm. Miała jednakże swój udział w wychowaniu bohaterki i tym samym odcisnęła niejako swoje piętno w jej życiu. Po śmierci babki, wychowawczą schedę przejęła matka głównej postaci, którą ta nazywa m.in. „Małym Alfonsem”. Matka z jednej strony jest nieco obojętna, z drugiej jednak charakteryzuje ją apodyktyczna natura i krytycyzm. Co do ojca „balsamiarki”, jest on myśliwym, który pewnego dnia opuszcza rodzinę, by innego wrócić i – zasłaniając się chorobą – szukać odkupienia dawnych win. Dla niej to raczej „zły wilk”. Pomijając „kronikę rodzinną”, w życiu bohaterki przewijać się będą różnego rodzaju indywidua, o różnorodnych osobowościach i zamiarach. Jedyne, co je łączy to fakt, iż każda z tych osób pozostawi po sobie pamiątkę w postaci doświadczeń i wpływu na istnienie postaci pierwszoplanowej.
Uważam, że Izabela Kawczyńska potwierdziła tą powieścią swój niezaprzeczalny talent – zarówno do pisania, jak i odkrywania tajemnic człowieczej natury. Książka od początku do końca trzyma adresata w napięciu i wzbudza w nim pierwotną ciekawość. Mimo zawartej w niej niejednokrotnie humoreski, ukazuje dramat głównej bohaterki. Niczym przysłowiowa „dobra mina do złej gry”.
Język powieści jest dość wulgarny, aczkolwiek zawiera także nieco zwrotów „z branży”. Jednocześnie jest on również dość barwny i opisowy, przez co dla ludzi o słabszych nerwach może okazać się zbyt drastyczny w swej wymowie.
Myślę, iż osoby, które sympatyzują z groteskową rzeczywistością nie powinny doznać zawodu. Wręcz przeciwnie – będzie to dla nich nie lada gratka.
Zachęcam zatem do wyruszenia w podróż życia i śmierci oraz poznania tego co między nimi.
Magdalena Piechowiak
(magdalena.piechowiak@dlalejdis.pl)
Izabela Kawczyńska, "Balsamiarka", Videograf 2015
Komentarze