„Banda” - recenzja

Recenzja książki „Banda”.
W niepewnym świecie, pełnym zła i obłudy, dobrze mieć zaufanych ludzi. Osoby, które zawsze będą cię wspierać oraz „kryć tyły”. W dzisiejszych czasach dobrze jest mieć swoją Bandę.

Fabuła
Ryder to twardy mężczyzna, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Wraz ze swoją Bandą ratują niewinnych ludzi oraz istoty paranormalne przed złymi osobami, nadnaturalsami. Tak to właśnie jest. Człowiek, który mija cię na ulicy może okazać się najgorszej klasy potworem, a przerażający wampir – najlepszym przyjacielem. Główny bohater z ekipą, pod przywództwem Xandera, tworzą grupę strażników strzegących porządku w dwóch światach. Aby wszystko było na swoim miejscu, a żadna ze stron nie była pokrzywdzona. Banda jest rodziną. Miejscem, w którym Ryder czuje się jak w domu. Od dawna walczą razem, piją, jedzą oraz imprezują. Całe jego życie to pogoń za sprawiedliwością. W jednej ręce spluwa, a w drugiej szklaneczka z whisky.

Do czasu kiedy poznaje Eileen. Cudowna kobieta, która zawładnęła całym Ryderem. Mężczyzna nie potrafi racjonalnie myśleć, ani działać. Cała sytuacja zaczyna przybierać rumieńców, kiedy masowo znikają nadnaturalni. Czy Banda poradzi sobie z nowym problemem? Jak Ryder pogodzi swoje nowe życie ze starym? Czy mężczyzna taki jak on będzie potrafił stworzyć szczęśliwy związek?

Moim zdaniem
Cudowny debiut literacki. Tak, tak, tak – krzyczałam po zakończeniu „Bandy”. Karolina Sudoł stworzyła naprawdę ciekawą historię w paranormalnych warunkach. Nie powiem, że jest to coś nad wyraz odkrywcze. Dotychczas, przez literaturę, przebiło się parę grup walczących o pokój między światem dobra i zła. W tym wypadku pojawia się pomysł z obroną członków grupy nadnaturalnej. Mimo, że wampir traci na swojej drapieżności trzęsąc się na widok Rydera, to całość opowiedzianej historii nie ujmuje nic mrocznym przedstawicielom. Wręcz przeciwnie. Autorka pokazała, że obojętnie kim się jest, to ma się swoje obawy, marzenia oraz radości. Obojętnie czy jest się człowiekiem czy nadnaturalną istotą, każdy chce żyć według swojego schematu.

Paranormalny świat jest opisany z wystarczającą dokładnością. Czytelnik nie ma do czynienia z przesadną dłużyzną. Doskonale wie co z czego powstało i dlaczego jest jak jest. Nie ma elementu dezorientacji np. Kto to jest? Dlaczego teraz się pojawił i o czym gada? Autorka przeprowadza przez historię z wprawą oraz rozplanowaniem fabuła. Mam wrażenie, że wszystko dokładnie przemyślała i nie było miejsca na improwizację. Czytelnik najwięcej ma do czynienia z wilkołakiem, wampirami i jedną pięknością, która okazuje się być syreną. Pieszczotliwie nazywana Arielką. Ach te stereotypy oraz wątek bajkowy. Tak się składa, że owa cud malina dziewczyna, jest fascynacją głównego bohatera. Wiadomo, od tego się zaczyna, a dopiero później przychodzi ewentualnie miłość. Para musi zmagać się z wieloma przeciwnościami losu np. brakiem możliwości normalnej rozmowy. Do tego Ryder zmienia swoje przyzwyczajenia. Staje się inną wersja samego siebie. Nowy związek tak działa na człowieka. Wątek miłosny jest obszernie rozbudowany i zajmuje dość sporą część książki. Czytelnik ma możliwość zobaczenia jak główny bohater się zmienił pod wpływem występujących sytuacji. Mimo, że ten wątek jest w pewnych momentach przesłodzony, to dziwnym trafem wpasowuje się w całość fabuły. Czasem uwiera, ale nie w jakiś drastyczny sposób.

Ciekawą częścią fabuły jest sama Banda. Sposób działania, hierarchia. Czytelnik ma możliwość dowiedzieć się na czym polega ich praca oraz jak się ją organizuje. Poznaje chłopaków od wewnątrz. Czasem miałam wrażenie, że czytam o jakiejś tajnej bazie nastoletnich chłopców. Może dlatego, że mężczyźni później dojrzewają? Ich przekomarzania są komiczne i sprawiły, że niejednokrotnie uśmiechnęłam się do książki. Autorka dobrze oddała męskie ego. Czasem wybuchowe oraz sprawiające, że bohater zachowywał się jak kogut w kurniku. Często przemawiała przez niego zazdrość w dość absurdalnych sytuacjach. Przeplatające się dwa wątki: miłości Rydera i „Arielki” oraz życia członków Bandy, to debiut wart uwagi. Jestem bardzo ciekawa co autorka wymyśli w kolejnej części. Gdybym nie wiedziała, to nigdy bym nie powiedziała, że to pierwsza książka w dorobku Karoliny Sudoł.

Ciekawe osobistości, pojawiające się na kartkach książki, stanowią bardzo ciekawą bazę historii. Wartym uwagi zabiegiem jest to, że czytelnik nie poznaje tylko życia głównych bohaterów, ich obaw i pragnień. Wiadomo, Ryder zajmuję dużą część historii. Jest męski, nieokrzesany, wulgarny. Z fryzjerem pokłócił się już dawno temu, a przez ciągły natłok obowiązków, ciągle zapomina zadzwonić do mamy. Bohater zawiera w sobie pierwotnego jaskiniowca, dobrego przyjaciela oraz zbuntowanego nastolatka. Naprawdę barwna postać. Eileen poznaje wszystko od nowa. Uczy się jak żyć wśród ludzi. Trochę naiwna, ale bardzo waleczna. Banda to zestaw naprawdę fajnych mężczyzn, którymi nie pogardziłaby niejedna kobieta. Cain, wilkołak o dłoni wielkości bochna chleba, ma miękkie serce. Blake, młody chłopak, który próbuje odnaleźć się w brutalnym świecie. Chyba jego postać zaskakuje najbardziej. Resztę poznacie, jak tylko chwycicie za książkę.

Styl pisania autorki jest konkretny i rzeczowy. Nie traci czasu na zbytnie rozwlekanie fabuły. Bardzo podoba mi się taki zabieg, ponieważ na ok. 200 stronach, jest cała kwintesencja powieści. Po przeczytaniu książki, wypisałam sobie dwa minusy „Bandy”. Po pierwsze, za dużo przesłodzonych tekstów Rydera. Kochanie, słoneczko, skarbeńku. W pewnym momencie czytelnik zostaje zalany siłą uczuć, która spłynęła na parę zaskakująco szybko. Druga wada łączy się z pierwszą. Przez zbyt duże skupienie się na relacjach Rydera oraz Eileen, wątek związany z działalnością bandy stracił na ostrości. Przy ostatnich stronach czułam jakby był tylko dodatkiem do wielkiego love story. Szkoda.

Podsumowując: bardzo podoba mi się debiut literacki Karoliny Sudoł. Widać wielki potencjał w jej książce. Wymienione wady mogą zostać całkowicie rozwiązane w następnych częściach. Mimo dość schematycznego podejścia do tematu, historia „Bandy” jest naprawdę dobrą lekturą. Myślę, że warto patrzeć na rozwój kariery młodej pisarki.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Karolina Sudoł, „Banda. Ryder i Eileen”, Gdynia, Novae Res, 2017

Fabuła
Ryder to twardy mężczyzna, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Wraz ze swoją Bandą ratują niewinnych ludzi oraz istoty paranormalne przed złymi osobami, nadnaturalsami. Tak to właśnie jest. Człowiek, który mija cię na ulicy może okazać się najgorszej klasy potworem, a przerażający wampir – najlepszym przyjacielem. Główny bohater z ekipą, pod przywództwem Xandera, tworzą grupę strażników strzegących porządku w dwóch światach. Aby wszystko było na swoim miejscu, a żadna ze stron nie była pokrzywdzona. Banda jest rodziną. Miejscem, w którym Ryder czuje się jak w domu. Od dawna walczą razem, piją, jedzą oraz imprezują. Całe jego życie to pogoń za sprawiedliwością. W jednej ręce spluwa, a w drugiej szklaneczka z whisky.

Do czasu kiedy poznaje Eileen. Cudowna kobieta, która zawładnęła całym Ryderem. Mężczyzna nie potrafi racjonalnie myśleć, ani działać. Cała sytuacja zaczyna przybierać rumieńców, kiedy masowo znikają nadnaturalni. Czy Banda poradzi sobie z nowym problemem? Jak Ryder pogodzi swoje nowe życie ze starym? Czy mężczyzna taki jak on będzie potrafił stworzyć szczęśliwy związek?

Moim zdaniem
Cudowny debiut literacki. Tak, tak, tak – krzyczałam po zakończeniu „Bandy”. Karolina Sudoł stworzyła naprawdę ciekawą historię w paranormalnych warunkach. Nie powiem, że jest to coś nad wyraz odkrywcze. Dotychczas, przez literaturę, przebiło się parę grup walczących o pokój między światem dobra i zła. W tym wypadku pojawia się pomysł z obroną członków grupy nadnaturalnej. Mimo, że wampir traci na swojej drapieżności trzęsąc się na widok Rydera, to całość opowiedzianej historii nie ujmuje nic mrocznym przedstawicielom. Wręcz przeciwnie. Autorka pokazała, że obojętnie kim się jest, to ma się swoje obawy, marzenia oraz radości. Obojętnie czy jest się człowiekiem czy nadnaturalną istotą, każdy chce żyć według swojego schematu.

Paranormalny świat jest opisany z wystarczającą dokładnością. Czytelnik nie ma do czynienia z przesadną dłużyzną. Doskonale wie co z czego powstało i dlaczego jest jak jest. Nie ma elementu dezorientacji np. Kto to jest? Dlaczego teraz się pojawił i o czym gada? Autorka przeprowadza przez historię z wprawą oraz rozplanowaniem fabuła. Mam wrażenie, że wszystko dokładnie przemyślała i nie było miejsca na improwizację. Czytelnik najwięcej ma do czynienia z wilkołakiem, wampirami i jedną pięknością, która okazuje się być syreną. Pieszczotliwie nazywana Arielką. Ach te stereotypy oraz wątek bajkowy. Tak się składa, że owa cud malina dziewczyna, jest fascynacją głównego bohatera. Wiadomo, od tego się zaczyna, a dopiero później przychodzi ewentualnie miłość. Para musi zmagać się z wieloma przeciwnościami losu np. brakiem możliwości normalnej rozmowy. Do tego Ryder zmienia swoje przyzwyczajenia. Staje się inną wersja samego siebie. Nowy związek tak działa na człowieka. Wątek miłosny jest obszernie rozbudowany i zajmuje dość sporą część książki. Czytelnik ma możliwość zobaczenia jak główny bohater się zmienił pod wpływem występujących sytuacji. Mimo, że ten wątek jest w pewnych momentach przesłodzony, to dziwnym trafem wpasowuje się w całość fabuły. Czasem uwiera, ale nie w jakiś drastyczny sposób.

Ciekawą częścią fabuły jest sama Banda. Sposób działania, hierarchia. Czytelnik ma możliwość dowiedzieć się na czym polega ich praca oraz jak się ją organizuje. Poznaje chłopaków od wewnątrz. Czasem miałam wrażenie, że czytam o jakiejś tajnej bazie nastoletnich chłopców. Może dlatego, że mężczyźni później dojrzewają? Ich przekomarzania są komiczne i sprawiły, że niejednokrotnie uśmiechnęłam się do książki. Autorka dobrze oddała męskie ego. Czasem wybuchowe oraz sprawiające, że bohater zachowywał się jak kogut w kurniku. Często przemawiała przez niego zazdrość w dość absurdalnych sytuacjach. Przeplatające się dwa wątki: miłości Rydera i „Arielki” oraz życia członków Bandy, to debiut wart uwagi. Jestem bardzo ciekawa co autorka wymyśli w kolejnej części. Gdybym nie wiedziała, to nigdy bym nie powiedziała, że to pierwsza książka w dorobku Karoliny Sudoł.

Ciekawe osobistości, pojawiające się na kartkach książki, stanowią bardzo ciekawą bazę historii. Wartym uwagi zabiegiem jest to, że czytelnik nie poznaje tylko życia głównych bohaterów, ich obaw i pragnień. Wiadomo, Ryder zajmuję dużą część historii. Jest męski, nieokrzesany, wulgarny. Z fryzjerem pokłócił się już dawno temu, a przez ciągły natłok obowiązków, ciągle zapomina zadzwonić do mamy. Bohater zawiera w sobie pierwotnego jaskiniowca, dobrego przyjaciela oraz zbuntowanego nastolatka. Naprawdę barwna postać. Eileen poznaje wszystko od nowa. Uczy się jak żyć wśród ludzi. Trochę naiwna, ale bardzo waleczna. Banda to zestaw naprawdę fajnych mężczyzn, którymi nie pogardziłaby niejedna kobieta. Cain, wilkołak o dłoni wielkości bochna chleba, ma miękkie serce. Blake, młody chłopak, który próbuje odnaleźć się w brutalnym świecie. Chyba jego postać zaskakuje najbardziej. Resztę poznacie, jak tylko chwycicie za książkę.

Styl pisania autorki jest konkretny i rzeczowy. Nie traci czasu na zbytnie rozwlekanie fabuły. Bardzo podoba mi się taki zabieg, ponieważ na ok. 200 stronach, jest cała kwintesencja powieści. Po przeczytaniu książki, wypisałam sobie dwa minusy „Bandy”. Po pierwsze, za dużo przesłodzonych tekstów Rydera. Kochanie, słoneczko, skarbeńku. W pewnym momencie czytelnik zostaje zalany siłą uczuć, która spłynęła na parę zaskakująco szybko. Druga wada łączy się z pierwszą. Przez zbyt duże skupienie się na relacjach Rydera oraz Eileen, wątek związany z działalnością bandy stracił na ostrości. Przy ostatnich stronach czułam jakby był tylko dodatkiem do wielkiego love story. Szkoda.

Podsumowując: bardzo podoba mi się debiut literacki Karoliny Sudoł. Widać wielki potencjał w jej książce. Wymienione wady mogą zostać całkowicie rozwiązane w następnych częściach. Mimo dość schematycznego podejścia do tematu, historia „Bandy” jest naprawdę dobrą lekturą. Myślę, że warto patrzeć na rozwój kariery młodej pisarki.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Karolina Sudoł, „Banda. Ryder i Eileen”, Gdynia, Novae Res, 2017


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat