„Banda z Burej”-recenzja

Recenzja książki „Banda z Burej”.
Magdalena Witkiewicz wyrobiła już sobie renomę specjalistki od książek lekkich i przyjemnych skierowanych do czytelniczek szukających czegoś na jeden, góra dwa wieczory niezobowiązującej lektury.

Jak wychodzi jej pisanie dla czytelnika zdecydowanie młodszego, a jednocześnie bardziej wymagającego?

„Banda z Burej” opowiada o  jedenastoletnim Wiktorze, którego życie ulega diametralnej zmianie wraz z przeprowadzką na prowincję. Marzenie rodziców o życiu w sielankowej miejscowości spełniło się co do joty, jednak oderwanie od kolegów i dawnego stylu życia powoduje, że nasz mały narrator przeżywa naprawdę ciężkie chwile. Wszystko na szczęście się zmienia, gdy Wiktor poznaje Julkę, Jurka i Tymona, czyli tytułową Bandę z Burej. Dzieciaki tworzą malowniczą (w zamierzeniu autorki) zbieraninę charakterów, paczkę niewahającą się pakować w najróżniejsze tarapaty. Pewnego dnia banda dostrzega dziwne zachowanie dorosłych związane z pewną piwnicą w bibliotece i podejmuje śledztwo, które może skończyć się naprawdę nieciekawie dla młodych detektywów.

Jak wypada „Banda z Burej” na tle innych kryminałów skierowanych do młodego czytelnika? Najgorszą wadą książki jest to, że najzwyczajniej w świecie autorka przynudza: fabuła jest mało wciągająca, zagadka kryminalna nie zainteresuje nawet sześciolatka, a jej rozwiązanie jest niedorzeczne i naciągane.

Powieść nie broni się także bohaterami: Wiktor jest bardzo dziecinny jak na jedenastolatka. To samo zresztą można powiedzieć o jego rówieśnikach tworzących bandę. Bardzo nie podobało mi się, jak został rozegrany motyw wprowadzenia chłopaka z miasta, jako tego mądrzejszego od dzieciaków z prowincji; niezbyt fajne wydaje mi się podporządkowanie bandy mieszczuchowi, bo powiela stereotypy o mniej bystrych dzieciach z małych miasteczek. Dużo by można mówić także o tym, że banda potrzebuje „faceta”, bo dziewczynka nie daje rady ogarnąć swojej paczki lub o stworzeniu postaci małego hipochondryka, łykającego pastylki jak leci, w celu zbudowania postaci komicznej.

Niedopracowani bohaterowie, wysilony humor i powielanie krzywdzących stereotypów na temat płci oraz grup zawodowych (strasznie przekombinowane postaci bibliotekarek), wlokąca się i mało satysfakcjonująca akcja - to wszystko powoduje, że „Bandę z Burej” trudno zaliczyć do udanych powieści dla kogokolwiek, a tym bardziej dla dzieci.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Magdalena Witkiewicz, „Banda z Burej”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat