„Belfer” - recenzja

Recenzja książki „Belfer”.
Każdy z nas kreuje swoją rzeczywistość, jednak przeszłość wpływa na teraźniejszość, a teraźniejszość na przyszłość. Zło czai się w każdym momencie życia, a podążanie słuszną drogą nie jest łatwe.

Fabuła
Historia przedstawiona w książce „Belfer” rozpoczyna się od samobójstwa dyrektora szkoły dla chłopców Devon. Nikt nie wie dlaczego tak się stało, a jedyną wskazówką może być paczka, którą mężczyzna otrzymał kilka godzin wcześniej. Kolejne morderstwa wskazują na seryjnego mordercę, a wcześniejsze samobójstwo już nie jest takie pewne. Mężczyzna, który zabija, ma jeden cel: ofiary muszą cierpieć. Zbrodnie dokonane są z wyjątkowym okrucieństwem, a całą zagadkę próbują rozwiązać detektywi Adrian Miles oraz Imogen Grey. Coraz więcej poszlak odsłania od dawna skrywana prawdę. Co odkryją stróże prawa? Czy tożsamość zabójcy zostanie ujawniona? Czy po odkryciu prawdy Imogen i Adrian nadal będą chcieli zamknąć mordercę?

Moim zdaniem
Odkryłam nową gwiazdę wśród literackiego kryminału. Katerina Diamond sprawiła, że wstrzymywanie oddechu i dreszcz niepewności stały się przyjemne. „Belfer” utrzymany jest w klimacie intryg, niedomówień oraz wstydliwych tajemnic. Autorka idealnie przedstawiła drugie twarze szanowanych obywateli Exeter. Sukcesywnie odkrywała tajemnice, sprawiając, że książkę czyta się coraz szybciej. Bardzo chciałam się dowiedzieć dlaczego morderca obrał taki plan działania. Co nim kieruje? Pomysłowość oraz okrucieństwo kolejnych morderstw wskazywało na personalną wendetę. Im dalej w las, tym coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Cała męka kończy się ok. 250 strony, kiedy to wszystkie sekrety wychodzą na jaw. Przerażająca prawda już nie jest tematem tabu, a ja nie wiedziałam czy winą obarczać mordercę. Po części rozumiałam jego sposób działania, jak i chęć zemsty. Tylko czy detektywi pracujący nad sprawą też mieli takie spojrzenie jak ja?

Bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze. Każdy z nich jest nietuzinkowy, lecz łączy ich wspólna cecha. Demony przeszłości ciągle ich nawiedzają oraz nie dają o sobie zapomnieć. Adrian Miles, nazywany Miley, wraca do pracy po zgubieniu dowodów w ważnej sprawie. Staje się pariasem na komisariacie, a na dokładkę dostaje nową partnerkę. Imogen Grey ucieka przed byłym partnerem i oskarżeniami, które nie są prawdziwe. Problemy z przeszłości łączą ich. Abbey pracuje w muzeum oraz ucieka od dawnych krzywd. Popełnione błędy oddziałują na jej teraźniejszość. Jej życie jest nijakie dopóki nie poznaje tajemniczego Parkera. Jego oczy, jak i przeszłość skrywają ból, który przyciąga kobietę. Czy razem uda im się zapomnieć o wcześniejszych bolączkach? Wszyscy bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Podczas czytania można poznać ich uczucia oraz po części zrozumieć dręczące ich niepewności.

Autorka pokusiła się o zabieg mieszania czasem. Nie opiera fabuły, tylko na obecnych wydarzeniach. Przedstawia ich genezę. Odkrywa przed czytelnikiem, dlaczego bohaterowie są w teraźniejszości tacy, a nie inni. Co wpłynęło na ich charaktery. Przeplatające się wątki, są konkretnie oznaczone przy rozpoczynającym się rozdziale. Czytelnik nie ma problemu z odnalezieniem się w treści. Zabieg jest o tyle ciekawy, że na pozór niezwiązane ze sobą wydarzenia, łączą się wraz z rozwijającą się fabułą.

„Belfer” to kryminał, który zasługuje na wielką uwagę. Wzrastające napięcie, chęć odkrycia prawdy czy zawiłość wątków, to tylko kilka przykładów dlaczego powieść Katerine Diadmond jest tak dobra. Uważam, że nie tylko fani gatunku z rozkoszą oddadzą się lekturze. Brak oddechu podczas czytania: gwarantowany!

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Katerina Diamond, „Belfer”, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat