„Bella Donna” - recenzja

Recenzja książki „Bella Donna”.
Jesteśmy na tropie chorych fascynacji i poszukujemy mordercy pięknej pani (tytułowej Bella Donny). Tylko czy w kolejnej części dotyczącej śledztwa Klary Schulz może nas coś zaskoczyć?

Nadia Szagdaj przedstawia swoją kolejną kobiecą wersję kryminału retro. Gatunek bezwzględnie kojarzony z Eberhardem Mockiem i Markiem Krajewskim od początku był sporym wyzwaniem. Porównania do klasyki gatunku zwykle wypadają blado, dlatego warto zacząć od początku.

Tragiczne wydarzenia dzieją się w 1914 roku w Breslau. Tam, podczas wernisażu, można podziwiać nie obrazy Adolfa Ludemanna, lecz fragmenty jego ciała przymocowane do obrazu. Reszta należy już do Klary Schulz. I także w „Bella Donnie” Nadia Szadgaj kreuje przede wszystkim silną postać kobiecą, która pragnie górować nad wszystkimi bohaterami. Klara Schulz wyróżnia się od samego początku, będąc jednocześnie słabym ogniwem tej książki. Niewątpliwie stara się być silniejsza od mężczyzn, zgrywa współczesnego Sherlocka Holmesa w spódnicy, ale ta spódnica wielokrotnie grzęźnie w błocie. Nawet jeśli choruje, nie daje tego po sobie poznać, byle tylko nikt nie posądził jej o brak kompetencji. Klara Schulz to prawdziwa feministka retro. Bez problemu przedziera się przez zarośla, grzebie w ziemi w poszukiwaniu trupów, a także wykazuje spokój, gdy inni cierpią z powodu torsji na widok zwłok. Jest to postać kreowana na silniejszą niż inni. Ona ma przewyższać silną płeć. Pierwszy punkt prawdziwego kryminału jest spełniony. Bohaterka jest ciekawa, silna, zmagająca się z własnymi problemami. Jest jednocześnie mocna i słaba, bo gubią ją emocje. Przeżywa osobistą tragedię i rozważa swoje dalsze „być”. W całości to najgorsza strona Klary Schulz. Także ona ma swoje tajemnice za które można ją potępić.

Dużą zaletą „Bella Donny” jest oderwanie od całego cyklu. Można przeczytać książkę niezależnie od reszty, będąc jednocześnie w środku akcji. W większości kryminałów retro niezwykle ważna jest umiejętność przywołania klimatu, który panował w opisywanych czasach. I tak Nadia Szagdaj opisuje nadmorskie okolice i samo miasteczko Leba, a raczej pustki podczas chłodnego wypoczynku. Klimat, stroje i sposób bycia oddają te czasy; brakuje jednak w tym wszystkim głębi przeszłości. Ciężkie suknie grzęzną w piaskach nadmorskich spacerów, a świat artystów jest nadal zepsuty.

Największym plusem „Bella Donny” jest świat ukazany z perspektywy wdowy (którą niespodziewanie została Klara), a następnie z punktu widzenia detektywów. Na sam koniec mamy środowisko artystyczne, malarzy i co najważniejsze - ich postrzeganie piękna. Uczestniczymy także w procesie tworzenia. Wszystko kręci się wokół tytułowej „Pięknej Pani”. Nadia Szagdaj tworzy klamrę, a fabuła jest zorganizowana wokół zbrodni. Wszystkie okoliczności dążą do ujawnienia sprawcy. Pozorny chaos wynikający z morderstwa, z „wyrwania żywego organizmu z żywego ciała świata”* zostaje uporządkowany, a ludzie wracają na właściwe tory.

Trudno porównywać „Bella donnę” do wspomnianego Marka Krajewskiego i innych klasyk retro kryminału. Bo wcale nie potrzeba tego robić. Plusów dodaje perspektywa, dzięki czemu możemy zajrzeć do każdego umysłu, również mordercy. Minusów można upatrywać w zbytniej czułości i emocjonalności, ale wybaczamy to dzięki emancypacji Klary. Kolejna z serii „Kronik Klary Schulz” to przyjemna, szybka i spójna lektura. To lekki kryminał retro we właściwym wydaniu. Sympatycy serii nie będą zawiedzeni.

*Fragment wywiadu Piotra Gocieka z Markiem Krajewskim

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Nadia Szagdaj, „Bella Donna”, Wydawnictwo Dragon, Bielsko Biała, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat