„Belle Morte” – recenzja

Recenzja książki „Belle Morte”.
Współczesny romans o wampirach.

Żywią się ludzką krwią (najchętniej piją z szyi, ale z nadgarstka też może być), zmuszone są, by unikać słońca, nie potrzebują snu, mają niesamowitą siłę i potrafią poruszać się bezszelestnie, a do tego są nieziemsko piękne i trudno im się oprzeć. Oto one – wampiry z Belle Morte!

O wampirach chętnie pisano jakieś 10-15 lat temu. Doskonale pamiętam modę na książki poświęcone różnym istotom nocy, a wampirom przede wszystkim. Sama chętnie po nie sięgałam. Zapragnęłam przeczytać Belle Morte trochę z sentymentu, ale przede wszystkim z ciekawości. W jaki sposób teraz pisze się o wampirach?

Co stałoby się, gdyby wampiry nie były krwiożerczymi istotami, przed którymi ludzie uciekają w popłochu? Mamy rok 2025, era smartfonów, mediów społecznościowych i influencerów. Wampiry uchodzą za gwiazdy – są atrakcyjni, mają ponadprzeciętne umiejętności i rzesze fanów w internecie. Nie mieszkają porozrzucani po świecie, ale żyją razem w kilku dużych, luksusowych domach, a Ty możesz do nich dołączyć na jakiś czas. Musisz tylko podpisać umowę, że będziesz robił, co Ci każą, pozwolisz im pić swoją krew i będziesz brał udział w uroczystych balach, z których transmisja będzie dostępna w telewizji i internecie. Brzmi trochę jak udział w reality show, prawda? Brzmi też jak nowatorskie podejście do tematu i świetny pomysł na fabułę książki. Wampiry we współczesnym świecie to coś, co zdecydowanie na plus wyróżnia historię Belli Higgin.

Lekko zawiodłam się tym, że wampiry posiadają typowe dla nich cechy, znane już przecież z wielu innych książek czy popularnych filmów i seriali. Z kolei fakt, że wampiry nie muszą się chować ani uciekać przed ludźmi, a odgrywają rolę celebrytów, całkiem wynagrodziło mi to początkowe rozczarowanie. Książkę bardzo przyjemnie mi się czytało, choć była nieco przewidywalna. Wszystkie wydarzenia prowadzą do oczywistego finału, a w popkulturze nietrudno znaleźć postacie, które mogły być inspiracją do stworzenia głównych bohaterów. Relacje pomiędzy bohaterami powieści są bardzo powierzchowne, żadna przyjaźń czy głębsze uczucie nie miało szansy się rozwinąć. Szkoda, przecież to romans!

Bardzo podobał mi się natomiast element Domów, w których żyją wampiry. Tego, jak udało się im wykształcić społeczność opartą na prawach, hierarchii i zasadach. Belle Morte to nazwa jednego z kilku istniejących domów. To do niego trafia Renie, główna bohaterka, która zgłasza się do Domu z powodu zaginionej siostry.

Podsumowując, jest to lekka książka dla fanów romansów paranormalnych. Dobry pomysł na fabułę był, ale zabrakło czegoś, co sprawiłoby, że książka uchodziłaby za niezwykłą w moich oczach. Z chęcią jednak na pewno sięgnę po kolejne części. Wierzę, że każda kolejna będzie już tylko lepsza, a autorce udało się mnie zaciekawić na tyle, bym wyczekiwała kontynuacji.

Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)

Bella Higgin, „Belle Morte”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat