„Bestia” Mariusza Matana to książka, która od pierwszych stron nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia. Brutalna, mroczna i momentami wręcz odpychająca, a jednocześnie zaskakująco wciągająca. Autor zabiera odbiorcę w sam środek śledztwa pełnego krwawych zbrodni i psychologicznych manipulacji, w którym prawdziwy potwór przybiera pozornie niewinną postać.
Jednym z głównych bohaterów powieści jest Bazyl – świetny patomorfolog i doświadczony śledczy, zmagający się z alkoholem oraz zespołem Tourette’a. To bohater wewnętrznie rozbity, próbujący zagłuszyć własne myśli i emocje, który z czasem zaczyna traktować sprawę wyjątkowo osobiście. Jedna z ofiar okazuje się bowiem jego nieślubną córką. Od tego momentu dochodzenie przestaje być tylko zawodowym obowiązkiem. Staje się obsesją.
Autor bardzo mocno stawia na realizm. Szczegółowe opisy prosektorium, oględzin zwłok czy procedur kryminalistycznych sprawiają, że czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w prawdziwym śledztwie. Matan nie oszczędza odbiorcy – opisuje sceny bez cenzury, brutalnie szczegółowo. Wbijanie narzędzi w ciało, sprawdzanie temperatury zwłok czy okaleczone ciała ofiar zostały przedstawione z taką dokładnością, że książka chwilami przypomina reportaż z miejsca zbrodni. Szczególnie mocno działają obrazy pozostawionych przez mordercę znaków, liter na ciałach ofiar. To właśnie tę makabryczną zagadkę śledczy próbują rozszyfrować przez większą część powieści.
Największą siłą „Bestii” okazuje się jednak psychologiczny portret mordercy. Osoby chłodnej, wyrachowanej i niezwykle inteligentnej. To ktoś, kto perfekcyjnie wtapia się w otoczenie, przez co nie wzbudza żadnych podejrzeń mimo swoich działań. Autor pokazuje dzieciństwo sprawcy, dojrzewanie oraz stopniowe narodziny obsesji na punkcie dominacji, przemocy i kontroli. Retrospekcje pojawiają się nagle, często bez wyraźnej zapowiedzi, co początkowo może dezorientować, ale jednocześnie pozwala lepiej wejść w sposób myślenia bezwzględnej bestii. Dzięki temu czytelnik nie obserwuje jedynie działań sprawcy, lecz poznaje również mechanizmy rodzenia się zła oraz stopniowe kształtowanie się niepokojącej osobowości.
Dużym atutem książki są także liczne zwroty akcji. Kiedy czytelnik zaczyna wierzyć, że zagadka została rozwiązana, autor nagle zmienia kierunek historii i serwuje zakończenie, którego trudno się spodziewać. To właśnie ten finał sprawia, że „Bestia” zostaje w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki.
Nie oznacza to jednak, że historia ta jest pozbawiona wad. Dla części czytelników ilość brutalnych opisów może okazać się zwyczajnie zbyt duża. Niektóre sceny są tak dosadne, że bardziej szokują, niż budują napięcie. Matan nie unika również mocnych scen erotycznych, które momentami są równie niepokojące, co same morderstwa, a seks często staje się tu narzędziem upokorzenia, kontroli lub przemocy. To książka, która może niekiedy przytłoczyć.
„Bestia” to thriller kryminalny dla czytelników o mocnych nerwach. Mariusz Matan stworzył historię mroczną, ale jednocześnie niezwykle angażującą. To opowieść o obsesji, traumie i o tym, jak wygląda umysł człowieka całkowicie pozbawionego empatii. Autor pokazuje, że prawdziwe potwory bardzo często potrafią doskonale ukrywać się wśród zwykłych ludzi. Po zakończeniu lektury pozostaje jedno pytanie: czy większym zagrożeniem jest sama bestia, czy może fakt, że przez cały czas potrafiła pozostać niewidzialna?
Agata Hopciaś
Mariusz Matan, ,,Bestia”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze