„Bez dogmatu” - recenzja

Recenzja książki „Bez dogmatu”.
Prawdziwa wartość człowieka nie wyraża się w brzmieniu jego nazwiska, pochodzeniu i statusie społecznym.

Nasza siła opiera się na szacunku, potędze uczuć i umiejętności zrezygnowania z własnej dumy dla szczęścia drugiego człowieka.

Jak można się domyślić, każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu miał kiedyś do czynienia z książkami Henryka Sienkiewicza. Niektórzy wspominają te chwile jako prawdziwą literacką ucztę, inni zaś woleliby wymazać je z pamięci, uważając przeczytanie choćby jednej skromnej stronicy za zwykłą stratę czasu. Ja zaliczam się do pierwszego grona. Lektura dzieł polskiego pisarza nigdy nie była dla mnie męczarnią i z pewnością nie wiązała się z żadnym przymusem, ograniczyłam się jednak jedynie do książek wymaganych na lekcjach języka polskiego. Wstyd się przyznać, ale nie miałam bladego pojęcia o tym, jakie inne powieści znalazły się w dorobku polskiego mistrza. Kiedy więc nadarzyła się okazja, by wyjść poza nakreślone wcześniej przez szkoły literackie ramy, postanowiłam z niej korzystać. Tak oto w moim domu znalazła się mało znana książka Henryka Sienkiewicza pod tytułem „Bez dogmatu”.

Leon Płoszowski to dumny, pewny siebie, wykształcony mężczyzna, podróżujący po świecie i poszukujący rozrywek. Wychowany w poważanej rodzinie i uznawany za geniusza nie osiągnął w życiu zbyt wiele. Z łatwością przychodzi mu ocenianie innych, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety. Ponaglany przez ciotkę Leon przyjeżdża w końcu do Polski, gdzie na balu spotyka dawno niewidzianą kuzynkę Anielkę. Wydaje się, że piękna, skromna dziewczyna rozbudziła w sercu głównego bohatera dawno wygasłe namiętności, jednak idylla trwa niezwykle krótko. Leon postanawia wrócić do rozrywek, unosząc się dumą i za nic mając uczucia zakochanej w nim kuzynki. Bawidamek, skupiony na własnym „ja” i oczekujący od życia samych przyjemności, w końcu staje się przyczyną tragedii.

Zawsze lubiłam książki pisane w formie pamiętników. Czytelnik ma wówczas szansę poznać głównego bohatera od podszewki i zobaczyć świat widziany jego oczami. Tak też było i w tym przypadku. Żadnego zakłamania i koloryzowania – tylko ja, Leon Płoszowski i rzeczywistość kreowana przez jego poglądy, stereotypy i wyznawane wartości. Muszę przyznać, że powieść Henryka Sienkiewicza bardzo mną poruszyła. Napisana tak dawno nadal nie straciła na aktualności. Po tylu latach nasz świat wciąż pełen jest osób, które na pierwszym miejscu stawiają swoją wygodę i nie liczą się z uczuciami innych ludzi. Szufladkowanie innych jest na porządku dziennym, a stereotypy wiodą prym w niemalże każdej społeczności. Polecam Wam książkę z całego serca – nie należy do najłatwiejszych, ale pozwala na chwilę się zatrzymać i spojrzeć na własne życie z odrobinę większą dozą krytycyzmu.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Henryk Sienkiewicz, „Bez dogmatu”, Wydawnictwo MG 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat