„Bez śladu” - recenzja

Recenzja książki „Bez śladu”.
Czy w Nowym Jorku można czuć się bezpiecznie? Czy ufać ludziom poznanym przez portal randkowy? Czy policja jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo miastu?

Kryminał wybitnego pisarza. Lektura trzymająca w napięciu, z dreszczykiem emocji.

Detektyw Quinn wraz ze swoją ekipą zostaje wynajęty przez Wydział Zabójstw do rozwiązania sprawy tajemniczych morderstw. Ofiarami są głównie samotne kobiety, które … szukają miłości przez portal E-kstaza.com. Morderca zabija je pojedynczym strzałem w serce, okalecza oraz pozbawia wszystkich członków, tak aby identyfikacja zwłok była niemożliwa. Detektyw Quinn odkrywa tajemniczą prawdę o ludziach nie mogących żyć własnym życiem. Tajemnica portalu E-kstaza.com jest niewątpliwie trudna do wyłapania dla zwykłego obywatela, tylko wnikliwa obserwacja Quinna może rozwiązać tą zagadkę. Detektyw jest pod presją czasu oraz nagonką dziennikarzy, śmiertelna pułapka zamyka się wokół kolejnej ofiary.

Książka pokazuje walkę zabójcy z doświadczonym detektywem Quinnem. Czy i w tym przypadku zwycięży dobro?

Obowiązkowa lektura dla osób lubiących thrillery!

Sylwia Grabek
(sylwia.grabek@dlalejdis.pl)

John Lutz, "Bez śladu", Prószyński i S-ka, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat