Bezgrzeszna, choć nie zawsze przyzwoita

Recenzja książki „Bezgrzeszna”.
Humor to bez wątpienia as w rękawie Gail Carriger. Karta, którą wyciąga chętnie i nad wyraz umiejętnie.

To prawdziwy towarzyski sknadal! Lady Alexia Maccon żona przywódcy brytyjskiej watahy wilkołaków opuścila swojego męża i wrócila do rodzinnego domu ku wielkiemu niepocieszeniu matki, przyrodnich siostr i ojczyma. Ba! Nie tylko rozstała się z mężem, ale na domiar tego okazuje się być w ciąży, co dodatkowo pogarsza jej sytuację, bo wilkołaki, jak przystało na istoty nadprzyrpodzone, są z natury bezpłodne, więc skąd dziecko? Najpewniej, jak uznali zarówno mąż Alexii, jak i lodyńska socjeta i jej rodzina – z nieprawgo łoża. I tak nasza bohaterka w trzeciej części swoich przygód pakuje się w prawdziwe tarapaty.

Okazuje się bowiem, że dziecko bezdusznej i nadprzyrodzonego może posiadać bardzo specyficzne zdolności, czym budzi paniczny strach wśród wampirów. Dlatego pragmatycznie wydają na lady Maccon wyrok śmierci. Na domiar tego, ze względu na skandaliczną obrazę moralności, królowa zwalnia ją z gabinetu cieni, a jedyna osoba, która mogłaby jej pomóc (lord Akeldama) znika w tajemniczych okolicznościach. I kiedy lord Maccon postanawia upijać się z rozpaczy przekonany o niewierności swojej żony, krzywe spojrzenia londyńczyków w miejscach publicznych i atak mechanicznych biedronek ostatecznie wpływają na decyzję Alexii o wyjeździe z Anglii. Za cel wyprawy nasza bohaterka obiera ojczyznę swego ojca czyli Włochy, licząc na pomoc zakonu templariuszy, niestety jak się okaże największych wrogów istot nadprzyrodzonych.

Na całe szczęście mimo obyczajowego skandalu Alexia nie traci wszystkich przyjaciół w  podroży dotrzymają jej kroku pomysłowa Madame Lefoux i wierny Floote, a z Londynu o jej los zatroszczy się jak zwykle zapobiegliwy profesor Lyall. Nie zabraknie przygód, walki na śmierć i życie, ucieczek, pogoni, ciekawostek ze świata dziewiętnastowiecznej nauki i techniki, celnych ciosów parasolką i oczywiście sporej dawki śmiechu. Bo humor to bez wątpienia as w rękawie Gail Carriger. Karta, którą wyciąga chętnie i nad wyraz umiejętnie. Dzięki czemu lektura przygód bezgrzesznej bohaterki nie jeden raz przysporzyła mi spontanicznych wybuchów śmiechu w środkach komunikacji publicznej, a co za tym idzie ciekawskich i może nawet trochę zazdrosnych spojrzeń współpasażerów...

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Gail Carriger, „Bezgrzeszna”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat