„Bezpieczne kłamstwa” – recenzja

Recenzja książki „Bezpieczne kłamstwa”.
Czasami jedna decyzja dokonana z porywu serca i w emocjach może skutkować zmianami w życiu całej grupy różnych i nieznanych sobie osób. Czy kłamstwa będą wtedy rozwiązaniem?

Tia to młoda dziewczyna pracująca w opiece społecznej dla osób starszych. Jej życie, pokaleczone alkoholizmem i chorobą matki, staje się jeszcze bardziej problematyczne, gdy jej kochanek nagle wraca do rodziny. Wtedy Tia odkrywa, że jest w ciąży – ale dziecko nie jest chciane przez żadne z rodziców. Z tego powodu mała dziewczyna trafia do adopcji ze wskazaniem, gdzie rośnie pod okiem bogatego biznesmena i zapracowanej lekarki, Caroline. I wszystko wydaje się w porządku aż do chwili, gdy Tia wysyła swojemu byłemu kochankowi list ze zdjęciami ich córki – a list trafia w ręce zranionej żony, Juliette. Która, rzecz jasna, nic nie wie o przyrodnim rodzeństwie swoich dzieci…

Wydawać by się mogło, że tematem przewodnim tej powieści jest los dziecka oddanego do adopcji. Tymczasem jest zupełnie inaczej – to cudowne, choć pełne bólu studium życia trzech znacznie różniących się od siebie kobiet. Każda z nich dźwiga swój krzyż, każda robi coś wbrew sobie, a żadna nie czuje się szczęśliwa. Przy każdej stoi także mężczyzna, który – zamiast wspierać i dawać oparcie – wprowadza do kobiecej głowy jeszcze więcej mętliku. Czyżby była to więc powieść o tym, że mężczyzna zadaje kobiecie tylko ból? Nie, to historia, którą powinna przeczytać każda kobieta – opowiadająca o wewnętrznej sile, potrzebie znalezienia własnej drogi i życia w zgodzie ze sobą. Czynnik męski nie jest tutaj zawodny z premedytacją, a raczej właśnie przejawia typowo męską cechę niezastanawiania się nad tym, co nie zostało wypowiedziane.

Powiązanie wszystkich bohaterek dzięki jednemu wątkowi daje wrażenie spójności opowieści. Dodatkowo każda z historii przedstawiana jest bardzo konkretnie z punktu widzenia danej kobiety, dzięki czemu zyskujemy trzy różne spojrzenia na jedną historię – każde przepełnione emocjami i zaprezentowane przez pryzmat zdarzeń, których bohaterka była świadkiem. Dzięki temu w powieści nie ma postaci, która byłaby idealna; wszystkie kobiety są z krwi i kości, co bardzo ułatwia identyfikowanie się z nimi czy emocjonalne podejście do ich historii. Możemy je potępiać czy krytykować, możemy im współczuć – ale na pewno nie myślimy o nich jako o istotach fikcyjnych.

„Bezpieczne kłamstwa” poruszają bardzo ważny temat tego, jak małe, z pozoru nieistotne kłamstwa, które nierzadko opowiada się z miłości, mogą wpłynąć na ludzkie relacje. To historia wyzwalającej prawdy, choć droga do wyzwolenia i osiągnięcia szczęścia często jest pokryta cierniami. Dzięki tej powieści każda kobieta może szybko zrozumieć, jak istotne jest życia w zgodzie ze sobą – nawet, gdy oznacza to konieczność odejścia od utartych norm czy konwenansów. To powieść ciężka, ale warta przeczytania.

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Randy Susan Meyers, „Bezpieczne kłamstwa”, Warszawa, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat