Ja w każdym razie, w trakcie lektury, po raz kolejny śmiałam się w głos, budząc konsternację współpasażerów środków komunikacji publicznej.
„W imię mody ojczyznę dziś chronię. Słabszych własną turniurą osłonię. Prawdę będę tropić szalenie. I przysięgam zachować milczenie” to nie tylko słowa uroczystej przysięgi Protektoratu Parasola, ale także bez dwóch zdań życiowa dewiza Alexii Trabotti, założycielki tej nowej żeńskiej organizacji szpiegowskiej. A właściwie Alexii Maccon, bo tego, że główna bohaterka „Bezwzględnej” jest zamężna nie można przeoczyć, zwłaszcza, że przez kolejny tom swoich przygód przyjdzie jej przejść w zaawansowanej ciąży.
Jak pamiętamy, w poprzednim tomie Alexii udało się szczęśliwie umknąć templariuszom i załagodzić problemy z porywczym małżonkiem, niestety nie doprowadziła do końca sprawy z wampirami. A te wciąż nastają na jej życie, ze względu na jej przyszłego potomka, który ma być rzekomo pożeraczem dusz. Krwiopijcy są zdeterminowani i uciekają się nawet do tak podłych metod, jak masowy atak jeżozwierzy. Żeby rozwiązać problem, konieczna okazuje się przeprowadzka, która nigdy nie należy do przyjemności, a na domiar tego Alexii objawia się duch, który ostrzega ją, że ktoś szykuje zamach na królową, obok czego jako mujah nie może oczywiście przejść obojętnie.
Alexia swoim sposobem wszczyna więc śledztwo, które naprowadza ją na jeszcze inną zagadkę, tym razem z przeszłości i choć wielce znaczącą, to jednak dla pewnych osób niewygodną. Jakby tu spiętrzenie wątków było jeszcze zbyt małe, Felicity – jej niezbyt bystra, samolubna i złośliwa siostra dołącza do ruchu sufrażystek i ucieka przed gniewem matki pod dach starszej siostry.
Do czego to wszystko doprowadzi Alexię? Oczywiście, nie do szaleństwa, chociaż jest tu spory potencjał stosownych zbiegów okoliczności, ale jak zawsze do odkrycia prawdy. Odbędzie się to kosztem pewnych drobnych strat, jak demolka jednej z najwytworniejszych dzielnic Londynu, ale czy wielokrotnie nie okazało się już, że lady Maccon potrafi sprostać każdemu problemowi?
Z przyjemnością wróciłam do Londynu z epoki wiktoriańskiej w nieco krzywym zwierciadle i ma nadzieję, że nie była to ostatnia wizyta u boku bezdusznej.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Gail Carriger, „Bezwzględna”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze