„Białoruś dla początkujących” – recenzja

Recenzja książki „Białoruś dla początkujących”.
Autor zabiera nas do kraju, o którym nie wiemy zbyt dużo. A właściwie, co wiemy?

Białoruś nie jest jednym z sąsiedzkich państw, do których Polacy nie jeżdżą na długie weekendy. Wpływają na to chociażby kwestie polityczne i wizowe. Taki stan powoduje, że te tereny, silnie  z Polską związane (na przykład pod względem historycznym czy kulturowym), to właściwie terra incognita. Ze strzępków informacji ogólnie dostępnych, na ogół mocno upolitycznionych, ciężko właściwie skonstruować dłuższą wypowiedź o Białorusi. Przy odrobinie wysiłku można te braki nadrobić, jednak dzięki takim książkom, jak „Białoruś dla początkujących”, staje się to o wiele prostsze.

Igor Sokołowski początki osobistego zainteresowania Białorusią umieszcza gdzieś w dzieciństwie. Później już, zafascynowany tematem, a właściwie nim przesiąknięty, postanowił napisać książkę. I danego sobie samemu słowa dotrzymał. Jest tu między innymi sporo historii z życia codziennego Białorusinów, trochę kuchni, mody, turystyki i elementy polityki. Tę ostatnią przecież trudno pominąć, a nawet spowodowałoby to lukę w obrazie Białorusi. Strukturę książki świetnie przedstawia sam tytuł – to multum informacji dla początkujących, czyli wielu Polaków.

Autor opisuje różne wydarzenia, w których uczestniczył, dzięki czemu czytelnik zyskuje pełniejszy obraz. Jest okazja do zapoznania się z formalnościami, jakich trzeba dokonać przed wjazdem do Białorusi, a także można dowiedzieć się, jak przebiega droga przez granicę. Czytelnik razem z autorem uczestniczy w proteście, ale też zwiedza przepięknie miejsca.

„Białoruś dla początkujących” przypomina mi galerię wypełnioną obrazami z życia państwa i jego mieszkańców, po której czytelnik przechadza się, a raczej przebiega. Jest to szybkie przemieszczanie się, bo Igor Sokołowski zawarł w niej wiele informacji. Książka wręcz nie daje odpocząć. To plus dla powieści, jednak w przypadku zbioru reportaży zastanawiam się, czy nie powinno być trochę miejsc zatrzymujących czytelnika, dających mu przestrzeń do rozważenia tego, co właśnie przeczytał.

To wrażenie przepełnienia potęguje również wielość rozdziałów. Nie są one długie, a niektóre wręcz tak krótkie, że właściwie przypominały mi sporządzone notatki. Jak chociażby niewielki rozdział o stylu ubierania się i czesania Białorusinek i Białorusinów. Muszę jednak zaznaczyć, że też nie do końca jest to dla mnie wada. Choć wcześniej wspomniałam o potrzebie pauzy, to zwięzłe rozdziały pozwalają na czytanie pomiędzy różnymi czynnościami, co na takie refleksyjne chwile raczej nie pozwala, ale daje sposobność do zapoznania się z książką w ogóle.  A przecież, co człowiek, to inny sposób czytania.

Warto wspomnieć jeszcze o dwóch innych aspektach książki. Autor wzbogacił ją ciekawymi czarno-białymi fotografiami ze swojego prywatnego zbioru.  Zdjęć jest sporo i dają dodatkowy wgląd w życie Białorusi. Zwróciłam również uwagę na przytaczane rozmowy, które Igor Sokołowski przeprowadzał podczas pobytu u naszego sąsiada. Takie elementy pozwalają mi lepiej wczuć się w jego podróż.

Książka jest sprawnie napisana, wypełniona świeżym spojrzeniem autora. Wciągnął mnie sposób opisywania białoruskiej rzeczywistości przez autora i zachęciło, wspomniane już wcześniej, jego zamiłowanie do tematu. Igor Sokołowski nie stroni od wydawania wyraźnych opinii na opisywany temat, co przypuszczalnie pomoże ukształtować wiedzę niejednemu czytelnikowi, a i pewnie sporo osób zachęci do wyprawy za wschodnią granicę.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Igor Sokołowski, „Białoruś dla początkujących”, Wydawnictwo MG, 2014.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat