„Biały Anioł” — recenzja

Recenzja książki „Biały Anioł”.
Dwie rodziny mafijne, kruchy rozejm i ona — Biały Anioł. Czy w świecie pełnym nienawiści można zaufać wrogowi, gdy w grę wchodzi nie tylko walka, ale i pożądanie?

Chicago podzielone jest między dwa rody — Bianchich i Mancinich. Od lat toczą ze sobą wojnę, lecz tymczasowo panuje między nimi kruchy rozejm. Angel Bianchi, znana wśród wrogów jako Biały Anioł, nigdy nie marzyła o życiu mafijnej księżniczki. Dzięki latom ciężkiego treningu stała się zabójczo skuteczna i bez wahania potrafi zadać śmierć. Zawsze pragnie mieć kontrolę, lecz wszystko zmienia się w chwili, gdy na jej drodze staje Federico Mancini. Napięcie między ich rodzinami nie ustaje, a jednak wszystko wskazuje na to, że w obliczu wspólnego zagrożenia będą musieli połączyć siły. Tyle że współpraca z kimś, kogo powinno się nienawidzić, staje się wyjątkowo trudna, gdy pojawia się coś silniejszego niż nienawiść — pożądanie.

Romans mafijny to specyficzny gatunek i sięgając po niego, trzeba mieć tego świadomość. Brutalność, namiętna relacja z wrogiem, inspiracja Romeo i Julią to coś, czego możemy się spodziewać i mimo swojego rodzaju wtórności niekoniecznie musi być czymś złym. Wielokrotnie już przekonałam się, że powieść nie musi być wyjątkowo innowatorska czy zaskakująca, aby zapewnić dobrą rozrywkę. Jest to jednak moje pierwsze zetknięcie z twórczością Aleksandry Możejko i przyznam, że mam dość mieszane uczucia. 

Fabuła „Białego Anioła” prze do przodu jak szalona, jednak mimo tego, że w narracji dużo się dzieje, to tak naprawdę niewiele wynika z tej historii. Z jednej strony jest to książka, którą się czyta dość szybko i autorka wie, jak zaciekawić czytelnika. Z drugiej strony, pozwólcie, że sięgnę do słownika młodzieży, ta powieść jest mocno cringowa. Autorka zbyt dosłownie próbuje nam pokazać jak nieugiętą i brutalną postacią jest Angie, co niestety w pewnych momentach jest dość komiczne. Opisów, jak piękna, seksowna, wyjątkowa, cudowna jest bohaterka mamy tu aż nadto. Nazwy projektantów, drogiego wina, unikatowych modeli samochodów sprawiają, że styl autorki można odebrać jako nieco infantylny.

To jedna z tych sytuacji, gdy jestem w stanie zrozumieć, co w książkach autorki mogą lubić jej fanki, ale też wiem, że nie dołączę do ich grona. Zabrakło mi tu nieco głębi i skupienia się na poprowadzeniu sensownej fabuły, która nadal mogłaby być jedynie tłem do romansu, ale nadałaby całości równowagi i sprawiła, że powieść byłaby po prostu lepsza.

„Biały Anioł” dla odpowiedniego odbiorcy będzie na pewno przyjemną lekturą, jeśli jednak nie przepadacie za nieco trywialnym stylem i płytką fabułą, to możecie się nieco rozczarować.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Aleksandra Możejko, „Biały Anioł”, Wydawnictwo Amare, Gdynia, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat