„Biegam, bo muszę” - recenzja

Recenzja książki „Biegam, bo muszę”.
Pierwszy raz aż tak trudno było mi zasiąść do napisania recenzji, i to nie dlatego, że była to książka pełna sprzeczności albo nie mogłam sensownie wyrazić swojej opinii na jej temat. Wynikało to z całkiem innego powodu…

Teksty Pepsi Elliot zdarza mi się regularnie czytywać od wielu lat, ponieważ publikuje ona regularnie treści na swoim blogu. Byłam zatem świadoma, w jakim stylu autorka wyraża swoje przemyślenia, ale mimo wszystko jej książka mnie zaskoczyła, i to niestety niepozytywnie. Bądźmy ze sobą szczerzy – tego naprawdę nie da się czytać.

W „Biegam, bo muszę” znajdziemy dwa typy rozdziałów. Pierwsze z nich to część poradnikowa, odnosząca się bezpośrednio do biegania, a drugie to część powiedzmy fabularna, w której autorka opisuje swoje życiowe przeboje, które to ostatecznie doprowadziły ją na ścieżkę biegania oraz dbania o własne zdrowie i sylwetkę.

Teksty dotyczące biegania da się jeszcze jakoś przeczytać, są one pisane strawnie, aczkolwiek nie przynosi to większej przyjemności. Za to rozdziały, w których Pepsi Elliot puszcza sobie lejce i szaleje z fantazyjnymi opisami swoich życiowych przygód, są napisane w tak absurdalny sposób, że nawet łamacz szyfru enigma miałby problem, żeby je rozczytać.

Warto jednak podkreślić, że to nie brak wiedzy autorki, porady czy fakty zawarte w tej książce stanowią problem. Naprawdę szkoda, że Elliot nie zdecydowała się na choćby częściowe zrezygnowanie ze swojego specyficznego stylu wypowiedzi, na rzecz składni zrozumiałej dla przeciętnego człowieka. Wówczas książka stałaby się zrozumiała dla czytelnika, nie tracąc na tym swojej oryginalności. Tworząc treści, które w postaci książki, a dokładniej poradnika, mają docelowo trafić do szerszego grona odbiorców, a nie tylko zagorzałych fanów autorki jako blogerki, pójście na kompromis i odpowiednia edycja tekstu, powinna być według mnie oczywistością.

Podsumowując, dostajemy momentami zabawny poradnik, który choć pełny trafnych wskazówek, jest kompletnie bezużyteczny, ponieważ absolutnie nie sposób go przeczytać. „Biegam, bo muszę”, to rzecz dla naprawdę wytrwałych czytelników.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Pepsi Elliot, „Biegam, bo muszę”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat