Na początek kilka słów o fabule. Przenosimy się do roku 1830. W miasteczku West Point zostaje zamordowany młody kadet. Makabryczne zwłoki wisielca zakłócają codzienność mieszkańców. Do rozwiązania zagadki zostaje zaangażowany Augustus Landor, emerytowany śledczy nowojorskiej policji. Sprawa jest delikatna, nikt nie chce rozgłosu, który może zaszkodzić Akademii Wojskowej. Detektyw musi zatem działać dyskretnie. Nieoczekiwanie zyskuje sprzymierzeńca, który nie stroni od alkoholu, poezji i nie ukrywa własnych słabości. Ten nawiedzony poeta i kadet to sam Edgar Allan Poe. I tak dochodzimy do momentu w którym większość czytelników i fanów poezji sięgnie po tę pozycję bez żadnych pytań.
„Bielmo” na pewno wymaga całej uwagi i skupienia czytelnika. Nie jest to lekka książka na jedno popołudnie. Przez to doceniamy każdy szczegół i niebanalną fabułę, chociaż motywy wisielców pojawiają dość często. Z pewnością nie jest to książka dla każdego. Początek akcji rozwija się niespiesznie, jest trochę zawiły, co może zniechęcić do dalszego czytania. Specyficzny język również nie pomaga. Mało tego Louis Bayard niezgrabnie „puszcza oko” w stronę czytelnika za pomocą sformułowań: „o czym Szanowny Czytelnik nie wie”. Naprawdę przenosimy się do XIX wieku.
Poza tym warto docenić bezdyskusyjny klimat jaki roztacza „Bielmo”. Wchodzimy w świat pijaków, młodych kadetów i poetów. To zabawne połączenie ma swój sens. Wszystko zostaje dopełnione październikową porą, mgłą i ciemnymi karczmami w których podają kiepskiej jakości piwo. Dlaczego „Bielmo” to „zaginiona klasyka”? Autor wraca do starego stylu, nie skraca akcji, kiedy jest potrzeba trwa nawet dłużej, by stworzyć napięcie. Dlatego opisy i dialogi idealnie pasują do całości.
Postać jednego z najsłynniejszych poetów, który pomaga w rozwikłaniu zagadki to niezwykle ciekawy zabieg. Tym bardziej, że Poe zapoczątkował gatunek noweli kryminalnej. Poza tym niektóre fakty z jego biografii znajdują odzwierciedlenie w książce.
Nie będę zadawać banalnego pytania książka czy film. Oczywiście wersja filmowa jest dostępna na Netfliksie. Mimo że to ta sama historia, są to dwa różne światy. Zawsze pierwszą szansę daję książce i tak też było w tym przypadku. Czytać czy nie czytać? „Bielmo” na pewno ma swój klimat i jej lektura jest wielowarstwowa. To nie tylko kryminał i dążenie do rozwiązania zagadki. To też mroczny świat opisujący poczucie straty, tragedii i braku poczucia spełnienia. Nie sposób pominąć nawiązań do klasycznej literatury detektywistycznej ale też późnego romantyzmu. To nie tylko melancholia, pławienie się w rozpaczy i osobistych bolączkach. To też psychologizm postaci i motywy nadprzyrodzone. „Bielmo” Louisa Bayarda ma wszystkie cechy klasycznego kryminału - zatem czytać!
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Louis Bayard, „Bielmo. Niezwykły przypadek Edgara Allana Poe”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2023.
Komentarze