Billy Summer zawsze trafia do celu. Jest doskonałym strzelcem, a zabijanie to dla niego pestka. Wszakże był snajperem w Iraku. Gdy dostaje ofertę zabicia człowieka swojego pokroju - również zabójcę, ale nie wahającego się zabić nawet niewinne osoby - ma pewne przeczucia. Bardzo dobrze wie, że ostatnie skoki mogą być dosyć pechowe. Kwota, jaką ma otrzymać, jest jednak niemała, więc postanawia się podjąć tego zadania. W tym celu zaczyna udawać pisarza, by wtopić się w tłum i zyskać zaufanie.
„Billy Summers” to w przeciwieństwie do większości książek Stephena Kinga - kryminał. Autor jest znakomitym opowiadaczem historii, więc i w tej pozycji nie zawodzi. Bohaterzy są świetnie wykreowani, a protagonista Billy - do bólu nieoczywisty. Obecność bohatera jest tak silna, że ma się wrażenie, że znajduje się on w tym samym pokoju.
O przeszłości Billa dowiadujemy się z prawdziwego źródła, gdyż zleceniodawcy każą mu napisać autobiografię. Mamy okazję poznać powody, dla których mężczyzna został płatnym zabójcą. To wejście do umysłu Billy’ego pomaga poznać go jeszcze lepiej i zyskać nawet dozę empatii.
Narracja jest prowadzona w sposób niespieszny, przypomina niekiedy powieści gangsterskie. Wciągająca intryga nie daje jednak odpocząć od siebie choćby na moment. W książce znajdziemy również nawiązania do poprzednich książek Stephena Kinga i intertekstualne skoki w popkulturę, co zdecydowanie sprawia czytanie tej pozycji procesem bardziej przyjemnym. Mamy także wiele rozważań na temat sumienia, gdyż główny bohater nierzadko walczy z sobą decydując, czy dana osoba wyląduje po dobrej, czy złej stronie marginesu. Całość tworzy naprawdę znakomitą opowieść.
Emilia Twardzik
(emilia.twardzik@dlalejdis.pl)
S. King, „Billy Summers”, Prószyński Media, Warszawa 2021.
Komentarze