„Z miłości do córki” to autobiograficzna powieść Sarah Taylor. Autorka opisała w niej piekło, przez jakie przeszła, aby móc odzyskać uprowadzoną do Libii córkę. Historia Sarah Taylor wstrząsnęła kilka lat temu brytyjskim społeczeństwem. Kobieta poruszyła niebo i ziemię, aby sprowadzić do domu ukochane dziecko – kilkuletnią Nadię. Blisko trzyletnia walka związana była z wieloma wyrzeczeniami. Matka porzuciła wszystko co miała: pracę, rodzinę, sprzedała dom, aby wyjechać do Libii i ratować córeczkę. Sarah Taylor była pierwszą Brytyjką, której udało się odzyskać porwane przez libijskiego ojca dziecko. Z iloma wyrzeczeniami związana była bitwa o córkę? Przekonajcie się same, sięgając po tę niezwykłą powieść!
Wzruszająca, ale jednocześnie pełna nadziei i optymizmu. Właśnie taka jest książka „Z miłości do córki”. Bez wątpienia poruszy ona serca nawet najbardziej zatwardziałych osób. Historia Sarah Taylor jest niezwykle ujmująca. Kobieta walczyła do końca mimo, że zdawała sobie sprawę, iż do tej pory żadne porwane dziecko nie powróciło z Libii do domu. Walka okupiona była silnymi emocjami, bowiem miotał nią zarówno strach, jak i nadzieja, że ukochana Nadia powróci do rodzinnej Wielkiej Brytanii. To także opowieść o niezwykłej odwadze i determinacji, ale przede wszystkim o bezwzględnej miłości. Uważam, że powinna być szczególnie ważna dla osób, które znajdą się w podobnej sytuacji jak autorka powieści. Książka ta bowiem pokazuje, że czasem warto walczyć do końca, mimo że wydaje nam się, że sytuacja jest beznadziejna i nie ma z niej wyjścia. Zawsze warto walczyć o to, co jest dla nas najważniejsze.
„Z miłości do córki” to niezwykła i zarazem prawdziwa powieść. Autorka opisuje dokładnie wszelkie stany, wątpliwości i emocje, które pojawiały się w trakcie dramatycznej walki. Moją szczególną uwagę zwróciły fragmenty pamiętnika, który został spisany w trakcie pobytu w Libii. Włączenie go w fabułę powieści sprawia, że czytelnik może starać się lepiej zrozumieć, co czuła matka próbująca odzyskać swoje dziecko. Możemy sobie gdybać, co byśmy zrobiły w danej sytuacji, jednak to jakbyśmy się zachowały, gdybyśmy się naprawdę w niej znalazły to już zupełnie inna kwestia… Muszę także zaznaczyć, że powieść w wielu momentach wzbudzała we mnie frustrację i złość, gdyż niewyobrażalne było dla mnie np. to, jak Sarah zachowywała się względem byłego męża. Skąd w niej tyle opanowania? Uderz go, zabierz dziecko i uciekaj. To pierwsze myśli, jakie pojawiały się w momencie, kiedy matka pojechała do Libii, by spotkać się po kilku miesiącach z porwaną Nadią. Jednak dopiero po głębszym zastanowieniu się rozumiałam, czemu autorka powieści zachowywała się w taki a nie inny sposób.
Bez wątpienia powieść „Z miłości do córki” zasługuje na uwagę każdej z nas. Daje wiele do myślenia, skłania do refleksji i ukazuje, jakie dramaty mogą rozgrywać się tuż obok nas. Gwarantuję, że jest to powieść z gatunku tych, które po odłożeniu na półkę, nie odchodzą w niepamięć.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Sarah Taylor, „Z miłości do córki”, Amber, Warszawa 2013
Komentarze