„Blask fantastyczny” - recenzja

Recenzja książki „Blask fantastyczny”.
Wznowione wydania książek Prachetta niewątpliwie sprzyjają zainteresowaniu się twórczością autora: czy to w ramach przypomnienia, czy odkrycia. To, że po udanym pierwszym tomie, będę chciała wiedzieć, co dalej z magiem Rincewind było oczywiste i na szczęście na „Blask fantastyczny” nie musiałam długo czekać.

Z opisu wydawcy dowiedzieć się można, że tylko jedna osoba może ocalić świat Dysku, który sunie ku nieuniknionej z pozoru kolizji ze złowróżbną czerwoną gwiazdą. Tą osobą jest tchórzliwy mag o imieniu Rincewind, który zostaje magicznie ściągnięty z kosmosu, by stać się obiektem polowania wszystkich ośmiu Obrządków Magicznych.

Jak na dobrą kontynuację przystało, w „Blasku fantastycznym” przeczytamy o dalszych poczynaniach maga, który zwyczajnie ma już dość przygód. I tym samym, fabuła szybko okazuje się wyjątkowa, utrzymana w podobnym tonie, co część pierwsza. Styl Prachetta bardzo się wyróżnia. To bardzo nietypowa fantastyka, w której typowe motywy zostają pokazane w zupełnie innym świetle. Absurd pojawia się co parę stron, a wszystko wieńczą sarkazm i ironia. Lekki styl autora sprawia, że czyta się niezwykle szybko i naprawdę trudno się oderwać od lektury. Terry Pratchett bawi się słowem, nie boi się wskazywać wad ludzi i społeczeństwa, a także nie waha się przed serwowaniem czarnego humoru. Wśród tego wszystkiego znaleźć można wiele aluzji i odniesień, jak również trafnych obserwacji na temat naszego świata. Całość bowiem jawi się jako bardzo udana satyra na naszą rzeczywistość, mimo że jest pełna magii i zdarzeń fantastycznych.

Warto zaznaczyć, że treść wciąż jest bardzo aktualna. Nie udałoby się to bez świetnie napisanych, żywych dialogów pełnych humoru i charakterystycznego żartu. To z kolei nieodłącznie wiąże się z wyrazistymi postaciami. Spodobało mi się, jak Prachett rozwinął postać Rincewinda, który stawał się z każdą stroną coraz bardziej widoczny. Na nim jednak nie koniec, bo pojawili się nowi, barwni bohaterowie. Z nich na pewno najbardziej zwraca na siebie uwagę Śmierć. Rewelacyjnie wykreowana postać. Oczywiście w stylu Prachetta, bo zupełnie inaczej niż zazwyczaj.

Książkę zdecydowanie polecam osobom mającym dystans do świata i życia. Za sprawą inteligentnych wniosków społecznych, wydaje się dobra nie tylko dla fanów fantastyki jako takiej. Ta jest... specyficzna, warta poznania, przeczytania i pokochania.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Terry Pratchett, „Blask fantastyczny”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat