„Blef” to moje pierwsze od dwóch miesięcy spotkanie ze stuprocentową fikcją literacką, a i tak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że ta historia czerpała garściami z dwóch z życia wziętych. Zanim jednak do tego przejdziemy, krótki zarys fabularny, nawiasem mówiąc, dość zbliżony do „Białych, małych kłamstewek” Philippy East, które recenzowałam w lutym.
Dwanaście lat temu sześcioletnia Jenny Kristal miała wybrać się do mieszkającej zaledwie dwa domy dalej koleżanki. Nigdy tam jednak nie dotarła, a jej poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Nieoczekiwanie pełnoletnia już Jenny pojawia się na miejscowym posterunku policji, skąd zabierają ją rozemocjonowani rodzice. Czy jednak powrót po latach jest możliwy, szczególnie w sytuacji, gdy nie wszyscy zainteresowani a) zdają się mówić prawdę i b) są pewni szczerości swoich bliskich?
Debiut literacki S.K. Barnetta czyta się dość szybko, mimo, iż podejmuje ciężką tematykę wykorzystywania seksualnego, uzależnień, znęcania i przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Lektura z powodzeniem wywoła w co wrażliwszym czytelniku wzburzenie, przygnębienie i współczucie, ale stylistycznie zabrakło mi tu jednak tego czegoś, co sprawiłoby, że każdej przewracanej stronie towarzyszyłoby (rosnące) napięcie. Myślę, że możnaby lepiej zarysować wszystkich głównych graczy i tak pokierować narracją, aby czytelnik dłużej i mocniej zastanawiał się nie tylko nad ich kolejnym ruchem, ale przede wszystkim prawdziwą motywacją. Z czwórki bohaterów moim zdaniem przynajmniej dwoje możnaby pogłębić, być może kosztem połączenia dwóch żeńskich postaci drugoplanowych, które i tak mi się zlały w jedną. Warto byłoby też popracować nad końcówką. Zapewne autor chciał postawić na widowiskowy koniec, ale granica między ekscytującym, a narażającym się na śmieszność finałem jest niestety bardzo cienka i w moim odczuciu została niestety przekroczona.
Nie znalazłam wywiadów potwierdzających moje podejrzenia i nie chcę też zbytnio spoilerować. Napiszę więc tylko, że nie mogłam nie dostrzec podobieństw między „Blefem” a zagadkową śmiercią JonBenet Ramsey (m.in. model rodziny, wiek dzieci, status materialny, życie na przedmieściach, imiona, dominująca teoria na temat tego, co zaszło) oraz sprawą Frédérica Bourdina, bohatera filmu dokumentalnego z 2012 roku.
Moim zdaniem „Blef” wypada lepiej jako dramat rodzinny niż thriller. Nie mniej nawet, jeśli ktoś nastawia się na ten drugi gatunek, to i tak trudno mówić tu o marnowaniu czasu, gdy mamy tak krótkie rozdziały i zaledwie 351 stron do przeczytania – to typowa książka do wciągnięcia w jeden wieczór lub noc.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
S.K. Barnett, „Blef”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2021 r.
Komentarze