Mieliście wcześniej okazję sięgnąć po literaturę białoruską? Ja niestety nie. „Bodaj budka” była dla mnie więc pierwszym takim doświadczeniem.
Natałka Babina, autorka „Bodaj budki”, jest dziennikarką. Ma już też na swoim koncie zbiór opowiadań i inną powieść. A teraz w ręce czytelników oddaje książkę, którą bardzo trudno jest jednoznacznie zaklasyfikować.
O czym jest „Bodaj budka”? Zaczyna się dość niepozornie. Bohaterka – pisarka - idzie kupić sobie dom. Wybrała budkę (czyli dom przy kolei), przy sobie ma wyliczoną gotówkę. Domek trochę jak z sielankowego obrazka – zbudowany z kamienia, z sadem tuż obok. Ten początek to było dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Od razu dało się wyczuć nastrój i atmosferę tej historii. Natałka Babina czaruje poetyckim i klimatycznym językiem. A później powieść zdaje się wymykać konwenansom. Pojawia się bowiem wątek kryminalny z dwiema ofiarami: przyjaciółką głównej bohaterki i kotem znalezionym przy torach, który jednak wcale nie okazuje się być wątkiem wiodącym. W „Bodaj budce” przewijają się także elementy fantastyczne (mi osobiście psujące nieco odbiór lektury), odniesienia do polityki, a nawet wstawki rodem z horroru. Wszystko to miesza się niczym w wielkim kotle i w trakcie lektury problematyczne staje się znalezienie głównego sznurka, po którym można byłoby znaleźć drogę do wyjścia.
Z pewnością „Bodaj budki” nie należy czytać jedynie na tym dosłownym poziomie. To książka, która (jak podejrzewam) obfituje w ukryte symbole, luźne nawiązania, znaki wymykające się jednoznacznej interpretacji. Niestety, nie byłam w stanie ich wszystkich odkryć i odczytać. Wydaje mi się, że opowieść ta przeznaczona jest do nieco innego, bardziej doświadczonego i zaznajomionego z białoruską specyfiką czytelnika. Przez to mi momentami wydawała się zbyt chaotyczna, dryfująca mocno w stronę realizmu magicznego.
Z pewnością Natałce Babinie nie można odmówić kreatywności w tworzeniu historii i wypracowanego warsztatu pisarskiego. Język powieści to według mnie chyba najmocniejszy element tej książki.
„Bodaj budka” wymyka się utartym schematom i próbom przyporządkowania jej do jednego gatunku. To taka powieść, która tak jakby żyje własnym życiem i można ją za to pokochać, albo zrazić się do podobnej literatury. Ja jeszcze nie wiem, jakie finalnie są moje odczucia względem tej pozycji. Z pewnością, za jakiś czas, będę chciała ponownie zmierzyć się z tą prozą. Może wówczas, bogatsza o nowe doświadczenia, dostrzegę kolejne ukryte dna tej historii.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Natałka Babina, „Bodaj budka”, Wydawnictwo REBIS, Poznań 2020
Komentarze