Bolesna codzienność

Recenzja książki „Wszystko dla niej”.
„Wszystko dla niej” to krótkie, ale bardzo treściwe opowiadania, w których pełno tzw. prawdziwego życia, pozbawionego cukrowej otoczki.

Życia często niezrozumianego, obleczonego w pozory dla osób spoza jego centralnego punktu. Pełno też tutaj smutku wyzierającego z poszczególnych stron. Ludzkich cierpień skrywanych skrzętnie przed światem. Nie sposób, ot tak, przejść do kolejnej historii, nie zastanawiając się choćby chwilę nad losem kogoś, kogo właśnie poznaliśmy. Znajdziemy tu m.in. kobietę z defektem, którego nie potrafi zaakceptować, inna z kolei łaknie dramatycznie czułości, kolejna nie radzi sobie psychicznie ze zmianami fizycznymi, jakie niesie upływający czas. Są też mężczyźni szukający ciepła w plastikowym ciele, czy osamotnieni u schyłku życia.

„Wszystko dla niej” mistrzowsko ukazuje relacje, nie tylko międzyludzkie. Rozmaite związki i nie-związki pełne emocji głośnych lub tłumionych gdzieś w głębi, intymnych, które bardzo chciałyby dojść do głosu. To sprawia, że choć bohaterowie taplają się w swoich sprzecznych uczuciach, stają się w pewien sposób bliscy. Wszak każdemu z nas nieobce są emocjonalne tornada stawiające czasem na szali wszystko. Prawda?

Opowiadania Beaty Rudzińskiej zapadają w pamięć, czyniąc w myślach niezły galimatias i prowokując do refleksji. Niech to będzie najlepsza rekomendacja dla tej niepozornej, zdawać by się mogło, książki.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Beata Rudzińska, „Wszystko dla niej”, Wydawnictwo Amea 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat