Jeśli macie taką książkę, którą przeczytałyście bardzo dawno temu, a jednak o niej nie zapomniałyście, a wręcz przeciwnie – odnosicie wrażenie, jakby towarzyszyła wam ona każdego dnia, to będziecie wiedziały, o czym tak naprawdę jest ta recenzja. A jeśli taka książka jeszcze do was nie trafiła – z przyjemnością podzielę się z wami swoim odkryciem sprzed lat, które teraz znów króluje na półkach w księgarniach.
Kiedyś książka ta nosiła tytuł po prostu „Sprzedane”, dziś została wzbogacona o dwa słowa, w których kryje się cały ból, poczucie zdrady i dramatyzm tej historii: „Sprzedane przez ojca”. Historia dwóch sióstr: Zany i Nadii, które jechały na wakacje w rodzinne strony ojca, a dla których Jemen stał się więzieniem na lata.
Historię Zany Muhsen, której wcześniej od swojej młodszej siostry udało się wyrwać z jemeńskiego piekła, zrelacjonowała Betty Mahmoody, autorka książki, która wstrząsnęła światem - „Tylko razem z córką”. Wydaje się, że Betty, która przeżyła podobny dramat, a nie była jedynie bierną słuchaczką opowieści Zany, doskonale oddała klimat książki i ogrom okrucieństwa, jaki spadł na dwie niewinne nastolatki.
Zana opowiada historię swoją i swojej młodszej siostry, dzieląc się z czytelnikiem wieloma szczegółami. Opisuje życie w ubogiej wiosce, biedę, brak elementarnych zasad higieny, to, w jaki sposób traktowane są kobiety, w jaki sposób traktowane są z siostrą – z pogardą, niechęcią i wyższością przez miejscowe kobiety, od których w pierwszej kolejności można było oczekiwać współczucia i aktów solidarności. Zana opisuje też dramatyczną walkę o wyzwolenie się z tego piekła – walkę, której nie wygrała w momencie opuszczenia swojego męża. W Jemenie zostawiła bowiem swoją młodszą siostrę i synka.
„Sprzedane przez ojca” to książka, która poraża i ani trochę nie traci na swej aktualności i sile przekazu, mimo upływu czasu (pierwszy raz świat przeczytał o historii Zany i Nadii w 1991 roku). Ja sama pierwszy raz miałam ją w swoich rękach ponad 10 lat temu. A teraz trafiła do mnie ponownie – w nowym wydaniu, z bardziej wymownym tytułem, wzbogacona o zdjęcia, co zapada w pamięć szczególnie – bohaterki zyskują twarze, nie są już anonimowymi poszkodowanymi.
Książkę polecam bezwarunkowo, jeśli tylko uznacie, że taka historia nie jest dla was zbyt mocna. Jestem przekonana, że nie przejdziecie obok relacji Zany obojętnie. Na samym końcu książki z podobnym apelem zwraca się do czytelników Betty Mahmoody o „nie zamykanie jej w niepamięci”. Ja już wiem, że po przeczytaniu tej książki nie można tak po prostu zapomnieć.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Betty Mahmoody „Zana Muhsen Sprzedane przez ojca”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013
Komentarze