Mała Bona wraz ze swoją matką - wojowniczą, piękną, ale i doświadczoną przez życie Izabelą Aragońską - całe dzieciństwo spędziła na ucieczkach i wykorzystywaniu koneksji rodzinnych i politycznych do ocalenia własnego życia. Choć matka bardzo chroniła ją przed światem, którego sama doświadczyła, to jednak Bona jako mała, ciekawska obserwatorka świetnie zauważała, co się liczy. Nie charakter, piękno, które uwielbiała, czy sprawiedliwość. Raczej skrytość w kwestii własnych uczuć, umiejętność snucia intryg i przechytrzenia swoich przeciwników. W takiej atmosferze dorastała, pędząc od jednego zamku do drugiego. W tym samym czasie kilkadziesiąt lat od niej starszy Zygmunt Jagiellończyk, znany potem jako Zygmunt I Stary, pławił się z jednej strony w szczęściu u boku kochanki, która dała mu dzieci, a z drugiej strony w zgorzknieniu. Było ono efektem niemocy i braku władzy, od której odcięli go jego bracia, kolejni królowie Polski. Czy zgodnie z sugestią matki poślubienie godnej żony da mu poważanie wśród możnych? A może to Bona zyska więcej na tym ślubnym sojuszu?
Królowa Bona jest chyba najbardziej kontrowersyjną, polityczną, kobiecą postacią z historii Polski. Wiek XVI zdecydowanie był okresem reformacji, której w Polsce na próżno byłoby szukać w ustroju czy zwyczajach. Można powiedzieć, że to właśnie królowa Bona zaprowadziła wraz ze swoim dworem zupełnie inne podejście do własności. Nauczona własnym doświadczeniem bolesnego i trudnego dzieciństwa od zawsze chroniła słabszych, jednocześnie tępiąc możnych chełpiących się wyłącznie własną władzą i wygodą. Wprowadziła do lokalnej polityki zwyczaje, dzięki którym żaden kawałek ziemi nie leżał bez celu, a raczej oddawany był tym, którzy mogli o niego zadbać, co miało dać efekt typowo administracyjny i polityczny. Zdawać by się mogło, że to idealna królowa; niestety, według wielu historyków miała też drugą twarz. W jej sercu zaszczepione były intrygi, przekupstwa, a nawet, według wielu, próby trucicielstwa. Uważana była za kobietę bezwzględną, zwłaszcza dla późniejszej synowej, żony swojego ukochanego syna, Zygmunta Augusta.
Magdalena Niedźwiedzka spisała się doskonale, tworząc barwną, ale przy tym bardzo ludzką i realistyczną fabułę powieści. Osadziła postacie historyczne w odpowiadających im ramach czasowych, a przy tym nadała im głębszego charakteru niż ma to miejsce w klasycznych książkach historycznych albo po prostu szkolnych opracowaniach. Postaci nie straciły swojej głębi, a mimo to stały się rzeczywiste – pełne ludzkich cech, które możemy lubić albo i nie. Wygładzenie historii bez jej zakłamania, a jednocześnie pozwolenie sobie na pewną dawkę fantazji i fikcji pozwoliło uzyskać niesamowitą powieść. To świetny przykład na to, że powieść historyczna wcale nie musi być nudna. Prawie 700 stron udało mi się połknąć dosłownie w dwa dni! Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie cieszy – fakt, że to dopiero pierwszy tom o kresie dynastii Jagiellonów.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
Magdalena Niedźwiedzka, „Bona. Zmierzch Jagiellonów”, Warszawa, wyd. Prószyński i S-ka, 2018.
Komentarze