„Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” - recenzja

Recenzja książki „Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii.
Czy czujesz się niewystarczający, bezsilny i nie widzisz sensu życia? Widzisz świat w czarno-białych kolorach, myślisz katastroficznie i uciekasz w nałogi ? A czy słyszałeś o zaburzeniu borderline?

Borderline, czyli pograniczne zaburzenie osobowości, charakteryzuje się dużą zmiennością nastrojów, zaburzonym obrazem samego siebie, autoagresją, niestabilnymi związkami i lękiem przed odrzuceniem oraz nieustającym uczuciem pustki. Osobowość borderline jest jednym z największych wyzwań zarówno dla pacjenta, jak i jego bliskich. Anka Mrówczyńska zmaga się z nią na co dzień, dlatego postanowiła przejść autoterapię, by rozprawić się ze skutkami tego zaburzenia.

W książce „Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” Mrówczyńska wciela się w trzy główne role: panią psycholog, autorkę i samą Mrówczyńską. W prowadzonym przez nie dialogu łatwo zaobserwować, jak odmienne postawy składają się na jedną postać. Pani psycholog jest empatyczna, pełna ciepła i zrozumienia. Stara się patrzeć racjonalnie na problemy Mrówczyńskiej i zwrócić jej uwagę na pułapki własnego umysłu. Zupełnie inną postawę prezentuje autorka, która nie ma litości dla pacjentki. Wytyka jej wszelkie błędy i oskarża o bycie przyczyną własnych niepowodzeń. Natomiast Mrówczyńska zdaje się być zagubiona, nie widzi sensu życia i nie ma nadziei na lepszą przyszłość. Brakuje jej wiary w siebie i stabilności emocjonalnej, co odbija się na jej relacjach z innymi.

Autoterapia składa się z 14 sesji, które mają pomóc bohaterce spojrzeć z dystansem na jej stosunek do życia i skłonić do podjęcia leczenia u psychoterapeuty. Na poszczególnych sesjach Mrówczyńska uczy się mówić o swoich emocjach, nałogach, autoagresji i związkach. Oswaja się ze smutkiem poprzez dialog, w którym uświadamia samej sobie, że brak radości lub szczęścia nie jest równoznaczny ze smutkiem. Rozprawia się z uczuciem pustki, dopuszczając do głosu emocje i wyraża swoją złość, zamiast przyjmować rolę ofiary. Na sesjach goszczą również osoby, które przyczyniły się do takiego stanu – rodzice Mrówczyńskiej. Choć rozmowa z nimi odbywa się tylko w umyśle autorki, jest to jedna z najtrudniejszych sesji. Podobnie trudne dla pacjentki okazuje się budowanie wiary we własne możliwości, docenianie siebie za sukcesy i dostrzeganie szarości między czernią a bielą własnych myśli.

„Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” to powieść, dzięki której poznajemy tajniki zaburzenia z pogranicza od kuchni. Żywe dialogi i barwny język sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie, a czas z nią spędzony skutkuje szerokim uśmiechem i poważnymi przemyśleniami. Anka Mrówczyńska pisze o sprawach poważnych w lekki i zabawny sposób, co jest nie lada sztuką. Powieść polecam wszystkim tym, którzy zmagają się z własnymi emocjami i pragną zbudować zdrową relację z samym sobą oraz bliskim osób cierpiących na borderline, aby lepiej zrozumieć ich postępowanie.

Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl(

„Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii”, Anka Mrówczyńska, Wydawnictwo Psychoskok, Konin, 2018r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat