Przyznaję się bez bicia, że moje pierwsze chwile z książką „Bosonoga bogini” upłynęły pod znakiem wielkiej niepewności. Patrząc na okładkę i czytając tytuł byłam dość sceptycznie nastawiona. Na swoją obronę dodam, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością Iwony Czarkowskiej. Niemniej jednak mój osąd był przedwczesny i… zupełnie nietrafiony. Teraz, po skończonej lekturze książki, mogę powiedzieć z ręką na sercu, że dawno żadna powieść nie dostarczyła mi tylu powodów do uśmiechu (a raczej głośnego śmiechu), zapewniając rozrywkę, którą chciałoby się przeciągać w nieskończoność. Teraz już wiem, że ta publikacja na długo pozostanie w mojej pamięci i będę do niej wracać wielokrotnie.
Alicja to silna kobieta po przejściach. Po zakończeniu trzech nieudanych związków przestała już wierzyć w swoje szczęście, co jednak nie pozbawiło ją niebanalnego poczucia humoru i wyjątkowej umiejętności pakowania się w kłopoty. Bliskie przyjaciółki głównej bohaterki: Łucja, Karolina i Ewa postanawiają pomóc Alicji i zgłaszają ją do programu telewizyjnego dla singli „Dwie połówki pomarańczy”. Mimo gorącego sprzeciwu Ala nie ma wyjścia – musi wziąć w nim udział. Postanawia więc zrobić wszystko, by zniechęcić producentów. Bez skutku. Staje się uczestniczką show, a do tego bardzo szybko podbija serca publiczności wraz ze swoim telewizyjnym partnerem Leonem. To jednak nie koniec jej przygód. Główna bohaterka po raz kolejny wpada w tarapaty, z których wyciągać ją będzie między innymi jej były partner.
Książka „Bosonoga bogini” podbiła moje serce i pozwoliła mi na jakiś czas zupełnie zapomnieć o codzienności i problemach. Powieść Iwony Czarkowskiej to fantastyczna opowieść o kobiecej sile podszytej dużą dawką poczucia humoru i przyjaźni, która pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile. Alicja, główna bohaterka, przekonuje nas, że powinnyśmy brać życie pełnymi garściami, nie skupiając się jednocześnie na problemach, ale na dobrych stronach naszej egzystencji. Szalona, dojrzała kobieta jest idealnym odzwierciedleniem popularnego powiedzenia, by nie brać życia zbyt poważnie, bo i tak nie wyjdziemy z niego żywi. W tym miejscu życzę sobie i Wam takiego luzu i lekkości ducha, które uprzyjemnią nam codzienność i pomogą przetrwać nawet największe tarapaty.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Iwona Czarkowska, „Bosonoga bogini”, Wydawnictwo Replika 2018
Komentarze