Eva Dallas znów musi zmierzyć się z zagadką kryminalną, która tym razem otworzy bolesne rany z przeszłości i zmąci pozorny spokój w jej życiu. Sprawa będzie tym bardziej trudna, iż świadkiem jednego z przestępstw będzie znajomy pani detektyw: profesor Dennis Mira, mąż doktor Charlotte, współpracującej z nowojorską policją. Kto stoi za kolejnymi zabójstwami, których przebieg został misternie przygotowany i zrealizowany?
Nora Roberts zaserwowała nam historię, która nie ma ani wielkiej intrygi, ani zaskakującego finału. Już w połowie powieści z łatwością odkryjemy całą sieć połączeń i razem z Eve, jej partnerką Delią Peabody oraz mężem będziemy szukać sprawców. Yale, pieniądze, wykształcenie i tajemnicze bractwo oraz zemsta za czyny z przeszłości, które w tak brutalny sposób zakorzeniły się w teraźniejszości. Przemoc, seks, władza: to one rządzą światem, a my nie mamy na to żadnego wpływu.
„Bractwo śmierci” czyta się szybko, autorka nie zmusza czytelnika do dokładnego śledzenia intrygi, pozwala nam jedynie podążać za główną bohaterką. W dużej mierze narracja oparta jest na dialogach i to z nich dowiadujemy się o postępach w śledztwie. W międzyczasie obserwujemy budzące się w głowie głównej bohaterki demony i śledzimy wątki obyczajowo-erotyczne. „Bractwo śmierci” to solidna książka, ale nie ma w niej niczego, co zelektryzowałoby czytelnika i pozostawiło w nim apetyt na więcej, ale czy możemy być zdziwieni tym faktem, gdy otrzymujemy już czterdziesty drugi tom z tej serii.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl|)
Nora Roberts (pisząca jako J.D. Robb), „Bractwo śmierci”, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
Komentarze