„Brakujące ogniwo” – recenzja

Recenzja książki „Brakujące ogniwo”.
Jaki dramat może skrywać przebojowa i wyzwolona dziewczyna? Na pozór mogłoby się wydawać, że żaden… Ale jak wiadomo – pozory mylą.

Główna bohaterka nazywa się Eulalia Zamojska, zdrobniale wszyscy mówili do niej „Lalka”. Dziewczyna uważała, że jej imię jest dziwaczne, dlatego wszystkim przedstawiała się swoim pseudonimem. Lalka pochodziła z usytuowanej rodziny. Jej ojciec był znanym psychologiem, mówcą, autorem książek. Matka Lalki prowadziła gabinet psychoterapeutyczny. Dziewczyna miała również brata, bliźniaka, który miał na imię Konrad.

Sielankę rodziny Zamojskich przerwały problemy wychowawcze z Konradem – buntownikiem, który zawalił studia. Konrad poza zainteresowaniem komputerami i przysparzaniem rodzinie problemów (palenie marihuany, ucieczki z zajęć) nie przejawiał innych aktywności.  Rodzice bliźniaków więcej czasu poświęcali Konradowi – ich zdaniem chłopak potrzebował znacznej uwagi, niż wówczas grzeczna i spokojna Lalka.

Poważne problemy rozpoczęły się wraz ze ”zniknięciem” Konrada. Podejrzewano ucieczkę, wstąpienie do sekty, uprowadzenie, a nawet morderstwo. Rodzina po licznych poszukiwaniach odchodziła od zmysłów. Miłosz i Aleksandra – rodzice pogodzili się z tym, iż syna już nie zobaczą. Inaczej było z Lalką – młoda kobieta nie zaprzestała szukać brata, choć nikomu o tym nie mówiła.

Lalka miała 27 lat, była pracownicą największej szczecińskiej korporacji. W tygodniu zajmowała się głównie pracą, która pochłaniała jej sporo energii. Dziewczyna była w pracy uprzejma i komunikatywna. W firmie ceniono jej zorganizowanie i zaangażowanie w pracę. Jak każdy człowiek, Lalka też potrzebowała odrobiny rozrywki. Zamojska chodziła na zakrapiane imprezy, zwracała na siebie uwagę mężczyzn, których względy odrzucała. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna była duszą towarzystwa, choć tak naprawdę jej relacje z ludźmi ograniczały się do płytkich znajomości. Nie miała nawet się komu wygadać… A było z czego.

Swoim nowym sposobem bycia dziewczyna próbowała się dowartościować, odciąć od korporacyjnych, sztywnych zasad i … choć na chwilę zapomnieć o zaginięciu Konrada. Lalka boleśnie przeżywała również zdradę ojca, który zostawił Aleksandrę dla młodej Marysi. Rodzina psychologów czuła się zagubiona, a każdy z jej członków był wyobcowany emocjonalnie.

Kariera Lalki Zamojskiej również była pod znakiem zapytania, ponieważ dziewczynie coraz trudniej było się skupić na swojej pracy. Lalka czuła się przytłoczona i nieszczęśliwa. Jej życie dodatkowo zmienia szansa na powrót do dawnego hobby – grania na pianinie. Próbę poukładania swoich spraw przerywa także uczucie do kierownika, które coraz bardziej daje o sobie znać…

Czy brat Lalki się odnajdzie? Jakie komplikacje na swojej drodze spotka jeszcze zagubiona dziewczyna? Czy będzie miała szansę na szczęście? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w tej książce. Przyznam, że warto poświęcić czas na przeżywanie przygód głównej bohaterki i wynieść z nich konkretne wnioski.

„Brakujące ogniwo” opowiada o losach współczesnych ludzi – zagubionych, wiecznie zapracowanych, nowoczesnych. Marta Wiktoria Kaszubowska uświadamia nas, że we współczesnym świecie, choć mogłoby się wydawać, że dawne wartości zatracono, to nadal się do nich dąży. Nawet poprzez popełnianie błędów i krętą drogą. Lecz pewne jest to, że każdy chce kochać i być kochanym. Jestem pewna, że „Brakujące ogniwo” przypadnie do gustu młodym, zapracowanym kobietom.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

„Brakujące ogniwo”, Marta Wiktoria Kaszubowska, Gdynia, Novae Res, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat