„Bramy raju” – recenzja

Recenzja książki „Bramy raju”.
Dalsze losy rodziny Casteel z nutką tajemniczości…

Virginia C. Andrews to znana, amerykańska pisarka bestsellerowych sag rodzinnych. Pomimo, że autorka zmarła blisko 30 lat temu to jej książki są nadal tłumaczone na wiele języków. Fenomen Virginii Andrews jest naprawdę godny podziwu. Książki jej autorstwa sprzedają się jak przysłowiowe świeże bułeczki, a wydawany nakład jest naprawdę imponujący. Na rynku polskim ukazała się właśnie książka pt. „Bramy raju”. To czwarta część cyklu o rodzinie Casteel. Główna bohaterka sagi – Heaven Leigh nie miała łatwego życia, bowiem musiała pokonać liczne przeciwności i problemy rodzinne. Wydaje się, że wszystko już jest na najlepszej drodze, by w końcu los zaczął się uśmiechać. Jednak kobiecie i jej mężowi nie będzie dana szansa na szczęśliwe życie, gdyż oboje giną w wypadku samochodowym. W związku z tym z dramatycznym dziedzictwem matki będzie musiała zmierzyć się osierocona córka-Annie. Co wydarzy się, gdy dziewczyna odkryje tajemniczy domek? I czy przeszłość osaczy ją na dobre? Na pewno będzie postawione jej zadanie zmierzenia się z mroczną tajemnicą, a to olbrzymie wyzwanie… 

Muszę przyznać, że nie czytałam trzech poprzednich części sagi rodziny Casteelsów, jednak nieznajomość tamtej treści nie przeszkadzała mi w odnalezieniu się historiach poruszanych w „Bramach raju”. Jednak moim zdaniem minusem tej powieści jest wielowątkowość. Autorka wprowadza co chwila nowe elementy przez co czytelnik może się znużyć całością. Książka przypomina momentami długi serial, gdzie licznie rozpoczynane wątki zdają się ciągnąć w nieskończoność. Tę niedogodność Virginia Andrews wynagradza czytelnikom poprzez nutkę tajemniczości, a nawet mroczności. Tym samym powieść ta w niezwykły sposób wciąga i cały czas stawia pytanie: co też wydarzy się dalej? Budowanie napięcia przez autorkę to zabieg godny podziwu. Dzięki niemu czytelnik bardzo emocjonalne podchodzi do treści. Współczucie, ale i podziw przeplata się aż do ostatnich słów tej książki.

Autorka nie boi się tematów trudnych, a nawet kontrowersyjnych. W „Bramach raju” pojawił się nawet wątek kazirodczy. Zapewne krytycy uznają, że to tylko chęć wywołania większego rozgłosu wokół książki i popularności. Jednak uważam, że dobrze się dzieje, gdy czytelnik może odnaleźć w literaturze tego typu historie. W jakiś sposób oswaja się z tym, że świat nie jest jednobarwny i nie wszystko jest tak proste jak się wydaje. A na pewno łatwe nie są relacje międzyludzkie. Stopień ich skomplikowania czasem przerasta nasze myślenie.

„Bramy raju” to powieść idealna do przeczytania jeden raz. Chcecie się na chwilę oderwać od swoich codziennych trosk i przenieść w świat bardziej tajemniczy? Jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi tak, to zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę. Natomiast nie spodziewajcie się, że wywrze ona fenomenalne wrażenie, odmieni całe życie czy też nakłoni do refleksji. Powieść ta jest po prostu przeciętna, raczej z tych, po które nie sięga się już drugi raz.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Virginia C. Andrews, Bramy raju, Wydawnictwo Prószyński i Ska, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat