Pisarz rodem z teatru
Najpierw kilka słów o autorze. Nie jest to zawodowy pisarz. Marek Weiss to doceniany reżyser teatralny i operowy. Był dyrektorem Teatru Muzycznego w Słupsku (1978–81), głównym reżyserem Teatru Wielkiego w Warszawie, dyrektorem artystycznym Teatru Północnego w Warszawie, dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego w Poznaniu. We wrześniu 2004 roku został mianowany zastępcą dyrektora artystycznego Opery Narodowej. W latach 2006–2014 był etatowym reżyserem Warszawskiej Opery Kameralnej. Od 2008 jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Opery Bałtyckiej. Funkcję tę będzie pełnił do czerwca 2016 r. Marek Weiss napisał dwie powieści "Boskie życie" oraz "Cena ciała". A tę trzecią „Brat bies” uważa za swoje największe osiągnięcie pisarskie do tej pory. Mamy zatem do czynienia z książką człowieka teatru, który podjął próbę pisania.
Bohater pod presją czerwonego sierpa, młota i śmierci
Bohater, który jest narratorem wie, że niedługo umrze, chce zatem coś po sobie pozostawić. Jak mówi: Potrzeba sensu ma bardziej zawiłe i mroczne źródło niż on sam. Czasami pragnienia sensu jest silniejsze niż wola życia.
Książka formalnie podzielona jest na prolog i dwa rozdziały. Prolog zaczyna się od jednego z najładniejszych opisów śmierci jakie zna literatura. Dzisiaj, kaszląc po przebudzeniu, zobaczyłem ją wyraźniej niż zwykle. Początkowo była drobna i nie budziła lęku. Po chwili zorientowałem się, że idzie szybko i zwinnie, a sylwetką i odległymi jeszcze rysami twarzy przypomina moją matkę. Domyśliłem się, że jest wytworem mojej wyobraźni. (…) Ale za tą wyobrażoną postacią ukrywa się jej rzeczywiste istnienie, że jest realna i absolutnie moja. Nie podzielę się nią z nikim. Nie ucieknę przed nią. Nie uproszę jej, żeby przyszła później albo żeby chociaż chwilę zaczekała. I to jest asumpt do, by powiedzieć to co jest w myślach zanim będzie za późno.
Co do samej treści to jak już wyżej wspomniałam tekst dzieli się między dość ostrą publicystkę a życiorys głównego bohatera. Główny bohater powieści to młody student rusycystyki czasu, kiedy świat zmienia swoją formę z Polski na jedną z satelit ZSRR. Przypomina sobie kolejno - dzieciństwo, młodość, kolejne miłości, a potem już dorosłe, poważne życie i wszystkie kłopoty jakie wynikają z życia w komunistycznym reżimie. Walczy też przez ten czas o swoje wartości. Wierzy, że nawet w takim systemie można ocalić siebie i nie poddać się złu i konformizmowi. Tekst Weissa to powieść i wykładnia filozofii w jednym. Traktuje o kwestiach fundamentalnych – czym jest nasza tożsamość w chwili próby, co nas determinuje, czym jest dla nas religia, miłość, jak ustalamy sobie cele i dlaczego to wierność im buduje nas bardziej niż wartości materialne.
Filozofia w biografii to nie wybór dla każdego
Ale powieść Weissa nie jest dla każdego. Jeśli ktoś nie lubi czytać czegoś co jest strumieniem myśli przelanych na papier to odradzam tę pozycję. Tekst ten sprawdzi się bardziej dla kogoś, kto lubi czytać zawiłe, wielowątkowe przemyślenia wplątane w los człowieka, któremu przyszło żyć w ciekawie-nieciekawych czasach. O czym przypomina choćby ten bies w tytule.
N.M. Kamińska
(natalia.kaminska@dlalejdis.pl)
Marek Weiss, Brat bies, Warszawa, Muza SA 2016
Komentarze