„Brennerova” – recenzja

Recenzja książki „Brennerova”.
Miłe złego początki.

To popularne powiedzenie świetnie oddaje wrażenia po lekturze najnowszej książki Wolfa Haasa pt. „Brennerova”. Niestety, złe zakończenie spotyka nie tyle głównego bohatera, co czytelnika, który zwiedziony ciekawą okładką i intrygującym zarysem fabuły, da się namówić do lektury.

Detektyw Brenner, trochę dla żartu, a trochę powodowany chęcią przeżycia przygody i poznania – być może – kobiety swojego życia, wyjeżdża do Rosji na spotkanie z poznaną w Internecie Rosjanką, Nadieżdżą. Na miejscu okazuje się, że dziewczynie bardziej niż na zamążpójściu zależy na pomocy Brennera – jej siostra wyjechała bowiem do Austrii zwabiona propozycją pracy modelki i od tego czasu słuch po niej zaginął. Detektyw początkowo opiera się jej prośbom, ale pod wpływem namów swojej partnerki, Herty, postanawia chociaż spróbować pomóc i rozpoczyna poszukiwania zaginionej. Wkrótce z przerażeniem odkrywa, że dwaj świadkowie, z którymi rozmawiał w tej sprawie, nazajutrz zostali znalezieni z odciętymi dłońmi…

Brzmi ciekawie? Niestety, choć opis fabuły wydaje się być porywający, sama książka już taka nie jest. Wydawca na okładce zachęca czytelnika do lektury chwytliwym hasłem: „To miał być niewinny internetowy flirt. Ale otworzył drogę do piekła na ziemi”. Jak wiele sloganów reklamowych, także ten niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. W praktyce bowiem żadnego piekła na ziemi w tej książce nie doświadczymy, a wątek kryminalny okazuje się wcale kryminalnym nie być. Ciekawie zarysowana na wstępie intryga kończy się… nijak. Można wręcz odnieść wrażenie, że autor wpadł na ciekawy pomysł na zawiązanie akcji, ale nie wiedział, co z nim dalej zrobić i jak go zakończyć. Dodatkowo pomiędzy rzeczywiste wydarzenia zaczynają wkradać się wątki, które można określić niemal jako mistyczne. W rezultacie otrzymujemy książkę, która, choć powinna być kryminałem, w rzeczywistości jest niezbyt udaną powieścią, którą trudno sklasyfikować. Jakby tego wszystkiego było mało, „Brennerova” napisana jest specyficznym, nieco drażniącym językiem, w którym narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika sformułowaniami typu „i teraz uważaj” czy „teraz posłuchaj”. Choć oczywiście są też w książce elementy warte pochwały (poza wspomnianym już wyżej ciekawym pomysłem na zawiązanie akcji warto zwrócić uwagę na dobrze napisane dialogi i ciekawe postaci niektórych bohaterów), to zalet jest w niej znacznie mniej, niż wad.

Nienajlepszy poziom powieści dziwi tym bardziej, że Wolf Haas jest cenionym autorem kryminałów, laureatem nagród literackich, a spod jego pióra wyszła już cała seria przygód detektywa Brennera. Nie ukrywam, że te wcześniejsze książki nie wpadły mi dotychczas w ręce, trudno więc wypowiadać mi się na ich temat. Być może są świetne. „Brennerova” nie zachęca jednak do ich lektury.

Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)

Wolf Haas, „Brennerova”, Burda książki, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat