Zastanów się, jak byś postąpiła, gdyby się okazało, że twoi najbliżsi nie są tymi osobami, za które je miałaś? To właśnie przykre odkrywanie prawdy stanowi o tym, że „Brudne serca” Anny Kłys są ostatnią książką, którą chcielibyście czytać tuż przed snem. Jednak nieuchronność i konieczność konfrontacji z najgorszymi koszmarami sprawia, że lektura na długo zostanie w waszej pamięci.
Z perspektywy Polski XXI wieku, w której różnice w poglądach politycznych nie stanowią głównego czynnika destabilizującego lokalną społeczność i nie doprowadzają do sytuacji, gdy brat występuje przeciwko bratu, trudno zrozumieć czasy, w których żyli bohaterowi reportażu historycznego Anny Kłys. Czasy wojny, gdy dla własnego, nieraz pozornego bezpieczeństwa, dokonuje się aktów wielkiej zdrady, nijak mają się do rzeczywistości, w której dorastali przedstawiciele mojego pokolenia przełomu. I choć nieraz z ust własnej prababci, pochodzącej z terenów dzisiejszej Ukrainy, słyszałam opowieści o tym, jak w czasach międzywojennych sąsiad mordował sąsiada za przynależność etniczną czy wyznanie, to trudno mi wczuć się w taką sytuację, gdy mój największy problem z sąsiadami to zbyt głośne imprezy.
Właśnie dlatego obawiam się, że choć wstrząsająca, książka Anny Kłys nie trafi do ludzi mojego pokolenia. Nawet drastyczny opis tego, jak przedstawiciel służb bezpieczeństwa - Jan Młynarek z zimną krwią jednym strzałem w głowę przecinał nić życia dawnych „chłopców z lasu”, może być odbierany jedynie w kategorii fikcji literackiej. Młodzi mężczyźni, dokonujący w czasie wojny wyborów, których nigdy nie powinni byli dokonywać, nie wiedzieli, że po latach jeden podpisany w emocjach papier zadecyduje o życiu i śmierci nie tylko ich samych. Tworzone na potrzebę chwili biografie, nagminnie składane donosy, ukrywanie swojej prawdziwej przeszłości – reperkusje, których nikt nie był w stanie przewidzieć.
„Brudne serca” to reportaż, w którym wybrany sposób narracji tylko komplikuje zrozumienie przyczyn postępowania bohaterów. Opowieści oparte na materiałach znalezionych przez autorkę w archiwach, wzbogacone kontekstem czasu i miejsca, uzupełnione emocjonalnymi komentarzami to trudny do zgryzienia orzech historii własnego narodu. Książka Kłys to brutalna rozprawa z mitami, w myśl których MY jesteśmy dobrzy, a ONI są źli. W sytuacjach ekstremalnych, obliczu wojny, w szalonym pędzie ku przetrwaniu nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Bo jak ocenić mężczyznę, który udzielił schronienia partyzantom, by niedługo później w trosce o bezpieczeństwo własnej rodziny wydać ich wrogowi? Albo jak patrzeć na kata, który po powrocie „z pracy” bierze na ręce swoje dziecko i czule je obejmuje z przekonaniem, że dzięki niemu maleństwo będzie dorastało w świecie bez „wrogów ludu”?
Niemożliwością jest opisać w kilku słowach, o czym tak naprawdę jest książka Anny Kłys. To zbiór przeplatających się, momentami chaotycznych opowieści o czasach wojny i wielkim polowaniu na „chłopców z lasu” w czasach powojennych. Brutalna, obnażająca najgorsze ludzkie instynkty książka to lektura przede wszystkim dla osób pragnących zrozumieć czasy, w których podstawowe pojęcia uległy przedefiniowaniu. Męczące przeskakiwanie między różnymi stylami, uwypuklanie pewnych elementów w niemal naturalistyczny sposób, uderzanie w najboleśniejsze ludzkie doświadczenia – jeśli macie dość odwagi, przeczytajcie, by nigdy więcej nie dopuścić do sytuacji, w której brat opowiada się przeciwko bratu.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Anna K. Kłys, „Brudne serca”, Warszawa, Wielka Litera, 2014
Komentarze