Mamy skłonności do traktowania postaci historycznych jako tworów bez uczuć, problemów dnia codziennego, bez pasji, namiętności i ogólnie – bez charakteru. Król jest dla nas królem od początku do końca. Mimo sprawowanej funkcji był on jednak człowiekiem jak każdy z nas. Królowe tak samo jak poddani podlegali porywom serca, słabostkom i podejmowali decyzje kierowane sercem, nie zawsze rozumem.
O ludzkiej stronie królów i monarchów przeczytamy w książce „Poczet kochanek i metres władców Polski” Iwony Kienzler. Opisy życia prywatnego dumnych władców, znanych z portretów, zadziwią każdego czytelnika. Nie są one wyssanymi z palca plotkami, lecz opartymi na faktach historiach, o których się po prostu nie mówi. Autorka dotarła do kronik, zapisków i źródeł, w których skrybowie utrwalili na wieki krytyki oburzonych biskupów, arystokratów i osób z otoczenia władcy. Nietrudno zresztą w większości przypadków prześledzić miłosne historie królów. W końcu nie szczędzili oni pałaców, klejnotów i dóbr doczesnych dla ulubionych kochanek i ich rodzin, które z wielką ochotą popychały kobiety w ramiona króla, by uzyskać tytuły i władzę. Najbardziej władcze i biegłe w sztuce polityki kobiety, stawały się doradcami władcy, a przez to adresatami próśb poddanych i dworzan o wsparcie. W szczególnych przypadkach, metresy królów były nie tylko biegłe w sztuce miłości, ale na tyle przebiegłe i dyplomatyczne, by doprowadzić do mezaliansu i małżeństwa. Kochanki królów pozostają ukryte w mrokach historii. A to właśnie one potrafiły mieć największy wpływ na fakty z historii, zawarte przymierza, kierunek polityki czy co oczywiste – wizerunek władcy, podupadły w oczach polskiej i zagranicznej arystokracji.
Czytając książkę „Poczet kochanek i metres władców Polski” Iwony Kienzler w szkole z pewnością byłoby mi łatwiej poznać i przyswoić sobie historię Polski. Osobiście, bardzo cenię sobie książki pozwalające na poznanie ludzkiej strony ikon z piedestału. To niesamowite, że nie wspomina się o życiu prywatnym władców, skoro nie tylko pokazuje ono w pełni charakter władcy, ale także potrafi zupełnie zmienić jego odbiór i wizerunek. Wystarczy chociażby przywołać historię Kazimierza Wielkiego – uwikłanego w wiele romansów i skandali. Największy z nich dotyczy gwałtu zadanego na jednej z dwórek, po którym rozgniewany ojciec szukał satysfakcji. W odwecie zabito go i rozczłonkowano, drugą córkę z mężem zamęczono na śmierć, brata rozerwano końmi, krewnych męskich ścięto, a ofierze gwałtu Kazimierza obcięto nos, wargi i palce i wożono po wsiach w klatce przez pięć lat – do czasu śmierci. Po takiej historii każdy chyba inaczej spojrzy na porter brodatego Kazimierza Wielkiego o srogim spojrzeniu.
Książka „Poczet kochanek i metres władców Polski” Iwony Kienzler otwiera oczy i pozwala patrzeć na historię w odmienny sposób. Mi pozwoliła na zweryfikowanie wizerunku królów, którzy wcale tak wielcy, wybieleni i czcigodni nie byli.
Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)
Iwona Kienzler, „Poczet kochanek i metres władców Polski”, Bellona, Warszawa 2013
Komentarze