Agata Kołakowska napisała bardzo zgrabną historię. Co prawda mało wiarygodną i mało przekonującą, ale też i taka jest siła fikcji literackiej. Powieść z pewnością przypadnie do gustu kobietom, szczególnie tym, które stoją na rozdrożu drogi życiowej, nie wiedząc, w którą stronę iść i czy na pewno warto.
Eliza i Adam, to małżeństwo z siedmioletnim stażem. Początkowa fascynacja umiera w obliczu coraz częstszych konfliktów, wynikających z niezgodności charakterów. Ona okazuje się być miłośniczką domowego ogniska i wrażliwą estetką. On zaś, samcem ceniącym wolność, przygody, podróże, adrenalinę, oraz możliwość decydowania o samym sobie. Gdy oboje uznają, że nie są szczęśliwi, postanawiają się rozwieść i żyć w przyjaźni, która wychodzi im najlepiej. W dniu rozwodu, zawierają nietypową umowę, by znaleźć sobie nawzajem właściwych partnerów. Rozpoczyna się komediowa seria omyłek do czasu, aż w życiu obojga pojawią się nowi partnerzy. Czy oni dadzą im tak upragnione szczęście, czy też przewrotny los, pokaże prawdziwe oblicze miłości?
„Siódmy rok” to ciekawy i trochę nietypowy pomysł na powieść dla kobiet. Śmiało można stwierdzić, że treść książki Kołakowskiej mogłaby posłużyć jako gotowy scenariusz na kolejną amerykańską komedię romantyczną i pewnie odniosłaby chwilowy sukces (jak większość tego typu obrazów, o których nikt nie będzie pamiętał za rok).
Choć nie da się ukryć, że książka jest bardzo przewidywalna i już od początku wiemy, jaki finał będzie miała historia, to jednak autorka nie idzie na skróty i potrafi nas zaciekawić po drodze. Opowieść momentami intryguje, bawi, ale i daje do myślenia. Na korzyść publikacji przemawia także jej przystępny i lekki styl, który uprzyjemnia lekturę, szczególnie w długie, zimowe wieczory.
Niestety, pośród tych pozytywnych akcentów, odnajdziemy także postać Elizy, głównej bohaterki, irytująco wyidealizowanej postaci. Piękna, zaradna, inteligentna, ciesząca się niebywałym powodzeniem u wszystkich mężczyzn, oprócz własnego męża. Miła, układna, której zdecydowanie brak asertywności, tworzy postać odrealnionej kobiety, z którą trudno jest się nam utożsamiać. Zdecydowanie wolałabym jakąś bardziej skomplikowaną osobowość, która potrafiłaby czymś zaskoczyć, nie postępując w życiu przewidywalnie i asekuracyjnie.
Agata Kołakowska, jak wieści notka na okładce książki, „uwielbia ubierać myśli w słowa i ze słów tworzyć powieści, które pod pozorem lekkości skrywają głębszą prawdę o ludziach”. Nie przeczę, że tak nie jest, gdyż z pewnością autorka ma zmysł obserwacji, wydobywając na światło dzienne ludzkie oblicza, bez korekty. Niestety, jej „Siódmy rok”, będzie jednak tylko jedną z wielu tego typu powieści, która nie pozostanie na dłużej w naszej pamięci.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Agata Kołakowska, „Siódmy rok”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze