„Być kobietą i wreszcie zwariować”- recenzja

Recenzja książki „Być kobietą i wreszcie zwariować”.
Trzynaście kobiet, każda z innym życiorysem, charakterem, majątkiem i problemem.

Książka, w której te bohaterki się znalazły jest nietypowa dlatego, że jest zapisem z terapii, na którą wspólnie uczęszczały. Co z tego wynika?

„Być kobietą i wreszcie zwariować” to kontynuacja zapisków z terapii, które znalazły się w „Być kobietą i nie zwariować”. Na tom składa się sześć rozdziałów, które jednocześnie są relacją z sześciu dni spotkań w grupie. Uczestniczą w nich te same pacjentki i oczywiście ta sama terapeutka, czyli autorka – Katarzyna Miller. Czym się więc różni część druga? Otóż w tym tomie głównym celem jest pokazanie, że wśród wszystkich problemów, które dotykają nas, kobiety nie można się zupełnie zatracić i załamać. Należy spojrzeć na siebie z innej, nowej strony i oszaleć dla samej siebie, bo w końcu każda z nas jest wyjątkowa i niepowtarzalna.

Po przeczytaniu kilku stron zaczęłam się zastanawiać, jak można stworzyć dodającą otuchę książkę przedstawiającą problemy kobiet, które zdecydowały się na psychoterapię grupową. A jednak! Na samym wstępie wszystkie bohaterki zostały przedstawione, więc od razu dowiadujemy się czym się zajmują, jaka jest ich sytuacja rodzinna, z czym sobie nie radzą, jakie mają marzenia. Z każdą kolejną stroną rysuje nam się coraz dokładniej ich charakter i osobowość. Jest to o tyle ciekawe, że ma się wrażenie jakby czytało się pamiętnik każdej z nich. Im więcej zdradzonych sekretów i wylanych żali, tym więcej słów otuchy ze strony koleżanek z grupy wsparcia. Nie brakuje też bezpośrednich uwag i różnych opinii na jeden temat. Daje to szeroki pogląd na problemy w związku, problemy łóżkowe, czy problemy z akceptacją siebie. Ta książka udowadnia, że czasami wystarczy wypowiedzieć na głos swoje zmartwienie, a zmierzenie się z nim będzie o wiele łatwiejsze. Zwłaszcza, gdy ma się przy sobie kilka obiektywnych opinii, które pozwolą jaśniej o tym pomyśleć.

Aby przeczytać tę książkę, należy nastawić się na dawkę śmiechu, łez, wzruszenia i refleksji. Ja dokładnie to odczuwałam. Nie była to dla mnie lektura na każdy moment dnia, czy do wyciszenia się. To była lektura, po którą sięgałam, kiedy byłam w nastroju melancholijnym i mogłam wczuć się lepiej w „klimat” terapii. Obraz autentycznych problemów tamtych kobiet może być mimo wszystko pociechą dla każdej z nas, że każde niepowodzenie jest rzeczą ludzką. Każdy nieudany związek i każde potknięcia finansowe da się znieść i wyjść na prostą. Najważniejsze jednak jest w tym wszystkim to, żeby nie utracić po drodze swojego cennego życia na myślenie tylko i wyłącznie o problemach.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Katarzyna Miller, „Być kobietą i wreszcie zwariować”, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B., 2104



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat