„Być rodziną” - recenzja

Recenzja książki „Być rodziną”.
Kristina Sandberg szturmem zdobyła listy bestsellerów, zdobywając także uznanie krytyków pierwszą częścią opowieści...

o pewnej niepokornej szwedzkiej dziewczynie żyjącej w Szwecji, w latach czterdziestych.

Drugi tom  cyklu „Maj” rozpoczyna się dosyć spokojnie: Thomas poddaje się terapii, która ma wyleczyć go z alkoholizmu, Maj opiekuje się ich córeczką, wspierając męża. Jednak na horyzoncie zbierają się już czarne chmury: zbliża się wojna, która zagraża rodzinnemu szczęściu wszystkich Szwedów…

Charakterystyczny styl prowadzenia narracji i trudna do polubienia bohaterka to już znak firmowy książek Sandberg. Do obu tych wyznaczników stylu autorki trzeba się przyzwyczaić, a nie jest to rzecz łatwa. Płynący od pierwszej strony strumień świadomości Maj odsłania jej prawdziwe ja, którego to nie da się ukryć pod pięknie wyprasowaną sukienką i pozorami szczęścia rodzinnego.

Kobieta nadal jawi się jako perfekcjonistka o niezwykle niskim poczuciu własnej wartości. Na dodatek została połączona węzłem małżeńskim z człowiekiem, którego nigdy tak naprawdę nie kochała. Ukryta za maską perfekcyjnej pani domu, w rzeczywistości pełna jest lęków, starych uraz i goryczy. Życia Maj nie ułatwiają także czasy, w których się urodziła; nadciągająca wojna, niedostatek lat wojennych i powojennych, a także ograniczona liczb ról społecznych, w których mogła się spełniać. Otoczenie widzi w niej tylko matkę i żonę, każąc się odnajdować jedynie w tym wąskim marginesie możliwości.  Bezlitośnie i bez żadnego koloryzowania, autorka ukazuje nam przygnębiającą rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć jej bohaterce.

Szarość dni spędzonych na sprzątaniu, gotowaniu i obsesyjnej pogoni za uznaniem, przerywają tylko dramatyczne wydarzenia, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. Tak powoli  mija młodość Maj…

Autorce udało się ponownie stworzyć wciągającą całość  materiału, który pozornie jest mało atrakcyjny: wydawałoby się, że nie ma nic ciekawego w opisywaniu życia szwedzkiej „kury domowej”. A jednak, charakterystyczny styl i bogactwo portretów psychologicznych, sprawiają, że całość wciąga już od pierwszego rozdziału, każąc niecierpliwie wyglądać kolejnego tomu.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Kristina Sandberg, „Być rodziną”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat