Arabskie pałace ociekające bogactwem i ona – biedna Hinduska, dla której służba możnym jest swego rodzaju wybawieniem. Bibi Shaik pochodzi z Indii, skąd zostaje wysłana przez matkę do pracy do Kuwejtu. Tam ma jedno zadanie: być bezwzględnie podporządkowaną swoim pracodawcom. Dziesięcioletnia dziewczynka, odarta z beztroskiego dzieciństwa, musi opiekować się małym dzieckiem i dbać o cały, ogromny pałac. Jej pracodawcy stają się jedynymi panami i władcami jej życia. To oni decydują o możliwości wyjścia poza pałac, prawie do jedzenia, a nawet życia. Autorka – Laila Shukri w swojej powieści ukazuje codzienne życie służących w arabskich pałacach. Smutne, wstrząsające, a dla nas, Europejczyków również szokujące. Odległy świat, inne obyczaje, ale i mentalność pozwalająca na przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka sprawia, że życie wielu ubogich dziewcząt tam jest zamieniane w prawdziwy dramat.
„Byłam służącą w arabskich pałacach” to przede wszystkim powieść, którą czyta się bardzo dobrze. Płynna akcja, ale i jej częste zwroty, sprawiają że czytelnik angażuje się w całości w treść. Autorka przeprowadza go swoim tokiem myślenia. Dodatkowo prosty, ale i plastyczny język sprawia, że tej książki nie chce się odkładać na półkę do momentu przeczytania ostatniego zdania. Nie można się oderwać i przestać o niej myśleć. Przez cały czas nie mogła mnie również opuścić myśl: jak dobrze, że jesteśmy w Europie. Owszem możemy narzekać na mankamenty własnego kraju, ale czy zastanawiamy się nad tym jak mają inni, gdzieś na drugim końcu świata?
Powieść ta wyzwala skrajne emocje. Przede wszystkim jest to współczucie dla głównej bohaterki. Dziesięcioletnie dziecko musi pracować, aby móc wysyłać pieniądze do Indii, dla swojej matki. Na barkach Bibi spoczywa ogromny ciężar. Obcy kraj, obcy ludzie, brak rodziny, znajomych i brak możliwości prawdziwego przeżywania dzieciństwa. Właśnie tym okupiona jest praca jako służąca. Dodatkowo ogromne ryzyko i niebezpieczeństwo. Czy trafi się na dobrych ludzi, którzy będą szanować drugiego człowieka? A może będą poniżać, molestować seksualnie, znęcać się fizycznie i głodzić? Taka rzeczywistość spotyka niestety bardzo dużą grupę służących. Ciągła niepewność, brak swojego miejsca, brak miłości i czułości, czyli tego wszystkiego, czego potrzebuje każde dziecko do prawidłowego rozwoju. Do tego wszystkiego dochodzi praca ponad siły.
Kuwejt w czasie, gdy przebywa w nim Bibi to również miejsce nieustannego zagrożenia życia ze względów politycznych. Tam niczego nie można być pewnym. Dodatkowe niebezpieczeństwo czyha niemal na każdą przedstawicielkę płci pięknej. Od małych dziewczynek, aż po dorosłe kobiety. Laila Shukri obnażyła rozpustności życia w Kuwejcie, gdzie wykorzystywanie seksualne jest na porządku dziennym. Bibi trafia tam jeszcze przed pierwszą miesiączką, a już siłą rzeczy poznaje tajniki seksu, czasem bardzo bezpruderyjnego. Oto Pani jej pałacu spotyka się potajemnie z bratem własnego męża i przy uchylonych drzwiach oddają się cielesnym uciechom. Za chwilę dziewczynkę próbuje zgwałcić sąsiad, a po pewnym czasie Bibi, otumaniona wizją lepszego życia, zostaje wywieziona do miejsca prawdziwej rozpusty. Jej dziewictwo ma stać się obiektem licytacji. Nie ma w tym wszystkim uczuć czy wrażliwości. Służąca tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia. Jedynie cud może ją uratować z tego piekła…
„Byłam służącą w arabskich pałacach” polecam każdej z Was, bez wyjątku. Sięgnijcie po nią i poznajcie arabską rzeczywistość. Autorka, znana z „Perskiej miłości” na pewno Was nie zawiedzie. Wręcz przeciwnie, przeniesie w zupełnie inny wymiar. Warto go poznać, by zobaczyć odległość obyczajową i kulturową, a być może, żeby nauczyć się bardziej doceniać to, co mamy na co dzień.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Laila Shukri, Byłam służącą w arabskich pałacach, Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2015
Komentarze