"Byłaś moja" – recenzja

Recenzja książki "Byłaś moja".
Czy raz utracone zaufanie można odzyskać? I czy prawdziwa miłość naprawdę przetrwa wszystko?

Bethy i Tripp są mieszkańcami Rosemary Beach. Poznali się osiem lat temu podczas wakacji, a to spotkanie na zawsze odmieniło życie obojga. Mieli swoją tajemnicę, o której nikt nie wiedział ani wtedy, ani dziś. To właśnie wtedy bogaty i znany Tripp rzucił wszystko i uciekał jak najdalej od rodziców, ich pieniędzy, zaplanowanej już przyszłości, ale także od przyjaciół i od Bethy…

Kiedy wrócił jej serce należało już do kogoś innego, do kogoś kto na nią zasługiwał i uczynił ją szczęśliwą. Jednak los bywa przewrotny, a Tripp dostał od niego kolejną szansę na odzyskanie Bethy. Robi wszystko by była bezpieczna i szczęśliwa. Jednak czy uda mu się tego dokonać, skoro demony przeszłości nie dają im obojgu spokoju? No i czy Bethy nadal coś do niego czuje, skoro nie chce z nim nawet rozmawiać?

„Byłaś moja” to typowa historia miłosna. Autorka pokazuje nam całą sytuację zarówno z punktu widzenia Trippa, jak i Bethy. Poznajemy ich myśli i uczucia, o których druga strona nie wie. Dzięki temu zabiegowi udaje nam się lepiej zrozumieć całą sytuację. Poznajemy dwie wersje wydarzeń i sami wyciągamy wnioski.

Książka jest napisana lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją szybko i przyjemnie. Pełna jest różnych zwrotów akcji, dlatego na pewno nie zanudzi nawet najbardziej wybrednej czytelniczki.

Historia Trippa i Bethy pełna jest miłości, cierpienia, ale i nadziei na lepsze jutro. Muszę przyznać, że w kilku momentach w oku zakręciła mi się łza. Ich miłość nigdy nie była prosta, ale oboje wiedzieli, że była wieczna. I chociaż to postać Trippa podbije pewnie Wasze serca, to ja osobiście cały czas kibicowałam Bethy, kobiecie, która przeszła zbyt dużo. Chciałam, aby wszystko ułożyło się tak, aby to ona była szczęśliwa.

Całość książki niestety trochę psują mi przewijające się momentami długie opisy scen seksu – rozumiem, że aktualnie panuje moda na romanse erotyczne, ale mówiąc szczerze ta historia nie potrzebowała żadnych ulepszaczy, aby podbić serca czytelniczek. Jest piękna i wzruszająca, a do tego trochę się różni od tych wszystkich love story, które już znamy – dlatego właśnie zasługuje na uwagę.

„Byłaś moja” to historia, która pokazuje, że miłość może być wieczna i bezwarunkowa, ale też bardzo bolesna i trudna. Pokazuje, jak wiele trzeba czasami poświęcić dla dobra drugiej osoby.

Z uśmiechem na ustach przeczytałam informację, że „Byłaś moja” należy do cyklu książek o mieszkańcach Rosemary Beach. Chętnie poczytam więcej o historiach miłości bohaterów, którzy przewijają się w tle tej powieści.

Jeśli szukacie książki idealnej na chwilę wakacyjnego relaksu to na pewno musicie sięgnąć po „Byłaś moja”.

Ilona Cygan
(ilona.cygan@dlalejdis.pl)

Abbi Glines, Byłaś moja, Bielsko- Biała, Wydawnictwo Pascal, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat